Niestety, są jescze zmiany w płucach, więc konieczne będą jescze zastrzyki. Na szczeście jeszcze tylko 3.Mam nadzieję, że to już będzie koniec.
A swoją drogą, to to leczenie przez tych naszych lekarzy zaczyna być wkurzające.
Najbardziej irytuje mnie podejście pediatrów.
Po pierwsze, nasza doktorowa, przepisała mu zastrzyki, które nie są ogólnie dostępne, wykorzystywane są do leczenia szpitalneg

bdzwonilismy pól Łodzi, zeby je dostac.Kiedy nie dostalismy nigdzie tu u Nas na Olechowie.Poszlismy do pani dokotor z pytaniem czy moze nie można by go zmienic na inny, bo tego nie ma w sprzedaży, pani doktor to skwitowała jednym zdaniem, cytuję " jak nie dostanie dzisiaj to możę dostać jutro, no przecież bierze,ISOPRINOSINE i syropki."
Wiecie co, no ręce mi opadły,przecież jego stan pogarszał sie z dnia na dzień, możliwe ze gdyby jescze jeden dzień zwłoki, to dziecko skonczyłoby w szpitalu.Bóg wie jakby to mogło sie skończyć.
Przeccież nawet w dzisiejszych czasach zdarza się że takie maluchy na zapalenie płuc umierają.
Na szczescie udało nam sie dostac ten antybiotyk.
Dzis był na wizycie domowej.
Dziś u Kamila wysłuchała zmiany w oskrzelach.Nie wiem może nie mam racji, ale dla mnie to bez mała trochę dziwne.
Jak z nimi byłam w czwartek to u kamila w płucach i oskrzelach było czysto, a gorączkował nawet do 39 st.
Teraz nawet nie gorączkuje.
I co ja mam o tym mysleć.
W naszej przychodni, jest dwóch lekarzy pediatrow.Ta druga własnie doprowadziła Oskara do zapalenia płuc.Niestety jedna drugiej jest warta, a znam na to wiele przypadków.Za wiele by sie rozpisywać.
No dobra, to tyle,juz WAm nie będe truć, wygadałam sie

, a w zasadzie wypisałam.