Dziekuje wszystkim mamusiom za mile przywitanie. Zrobie krotka charakterystyke, poniewaz bylam pytana o kilka rzeczy. Maz jest w Stanach 10 lat, pochodzi z podlaskiego, ja jestem w Stanach 6 lat, pochodze z warminsko-mazurskiego. Coreczka ma na imie Weronika i nie jest moim jedynym dzieckiem, mam jeszcze synka, ktory ma na imie Milosz, w grudniu 30 skonczy 17 lat. Kiedy przyjechalam do meza, duzo pracowalam, bardzo duzo, oboje duzo pracowalismy, mielismy pewne plany i chcielismy je w 3 lata najdluzej zrealizowac, na swiat przyszla nasza coreczka i wszystkie plany, marzenia legly w gruzach. Teraz wlasciwie nie wiem do czego to wszystko zmierza. Maz pracuje, ja od chwili urodzenia zajmuje sie domem i coreczka. W ciazy pracowalam prawie do konca, dwa tygodnie przed porodem skonczylam pracowac. Bylo mi bardzo ciezko, poniewaz cala ciaze zle sie czulam, ale chcialam miec choc maly wlasny grosz. Jesli chodzi o przedszkole, coreczka jest zadowolona, choc smutno jej, ze w swojej klasie nie ma zadnych polskich dzieci, w tym samym przedszkolu sa jeszcze 3 inne grupy 4-latkow i tam jest po kilkoro dzieci polskich, chcialam coreczke przeniesc, ale zaczela plakac, i mowic, ze ona lubi swoje Panie i swoje dzieciaczki, zostawilam wiec wszystko tak jak bylo. Moje zadowolenie z przedszkola i Pan jest mniejsze, ale najwazniejsze, ze coreczce sie podoba. Synkowi duzo juz nie zostalo, za rok skonczy liceum o profilu medycznym i wyruszy na studia medyczne. To tyle o mnie. Piszcie takze. Pozdrawiam.