Przepraszam, wlaczylam wsteczny i jeszcze raz przeczytalam. Zazdroszcze tobie, poniewaz w NY przez te 6 lat jakie tu jestem tylko raz byla prawdziwa zima, krotko bo krotko, ale widzialam snieg, prawdziwy i duzo, bylo to przed roczkiem mojej coreczki, w nastepnych latach, tylko w pojedyncze dni sypalo, szybko topnialo i po sniegu. Nie mielismy wczesniej samochodu, mam nadzieje, ze maz chociaz raz zabierze nas tej zimy na sniegowy spacer w gory. Moja coreczka nie lepila jescze balwana, nie jezdzila na sankach, nie rzucala kulkami, bo nie ma nigdy tyle sniegu. Takze szczerze zazdroszcze tego bialego puchu.


