Goko, noukie to faktycznie straszne, ale mój też chłop nie miał lekko. Zapisaliśmy go do prywatnego żłobka i w 2 tyg chodzenia złamał ząb. Jak go odbierałam nic nie zobaczyłam a sam jeszcze nie mówił zbyt wiele. Jakąś godzinę później u dziadków pod blokiem szeroko się uśmiechnął a ja przeżyłam szok. Szybko zadzwoniłam do dyrektorki żłobka, która sie też opiekuje dziećmi. Zdziwiła się że nic mi nikt nie powiedział. W zasadzie nie wiedziała czy Omar się poślizgnął na zabawce czy upadł na zabawkę, w każdym bądź razie opiekunka która miała go pilnować pracowała już ostatni dzień. To miało mnie niby pocieszyć.
A drugi przypadek w tym samym żłobku to mój Omar omal nie obciął palca koledze. Krew popłynęła. Były wtedy 3 panie i każda wskazywała inną która w tym czasie się niby zajmowała dzieciakami.
Teraz w przedszkolu jest podobnie, sama byłam świadkiem. Ale pani w grupie przynajmniej potrafi utulić skrzywdzone dziecko i uspokoić bo pilnować to ich nie pilnują zwłaszcza na placu zabaw. Słabe to pocieszenie.