Nie miałam ochoty nic ostatnio pisać... Wchodzilam, podczytywałam Was, ale nie miałam odwagi nic napisać. Bo nie chcę się powtarzać, ze mimo, iż nie znałam historii Mai to strasznie mi ciężko. Powróciły złe wspomnienia... Ale jak już ktoś kiedyś napisał, w pewnym sensie to dobrze, bo Maja już nie cierpi. Monika pozwoliła jej odejść. Na pewno dużo czasu minie i na pewno ból nie minie, ale kiedyś nadejdzie taki moment, że Monika będzie się cieszyła, że miała okazję ją poznać, tulić i mówić jak bardzo ją kocha. Teraz Maja jest aniołkiem i będzie nad nią czuwała... I znów beczę....
Gwioleta wiem, ze chcesz zmienić temat, ale nie wiedziałam, ze straciłaś bliźnięta. To musiał być cios dla Was. Ale teraz masz dwójkę cudownych dzieci, które Ci wynagradzają to cierpienie.... Jesteś bardzo dzielna.
Oskarek znów chory.... Nie mam już siły.... Od choroby do choroby. I znów muszę iść na L4, bo nie chcemy go przewozić do teściowej. Ma straszny kaszel i boję się, że dostanie zapalenia oskrzeli....
A co do naszej kalsuy : nie jestem w stanie Was wszytskich znaleźć, więc byłabym wdzięczny gdybyście to Wy mnei znalzłay:
Aneta Krywalska - Szulc, maisto:Świętochłowice. Z góry dziękuję za wszystki zaproszenia.
Do następnego !