Cześć Dziewczyny! Juz jesteśmy po "wizycie" w laboratorium.
Wstaliśmy koło 4 i razem z mężem podczas karmienia łapaliśmy siki w kubeczek. Teraz wydaje mi sie to zabawne, ale rankiem byliśmy nieźle wkurzeni. Poza tym w ogóle nie poradziliśmy sobie z tym woreczkiem (na przyklejenie). Nie wiem czy ktos mógłyby sie czymś takim posługiwać.

Nie dość, że Mateuszek wierzgał nóżkami, to jeszcze wcale nie chciał jeść. Byliśmy juz tak zrezygnowani, ja się denerwowałam, bo nóżki mu zmarzły, mąż też, bo niedługo do pracy, no i... po tym jak mąz poszedł do toalety, to mój Synuś zrobił wielki sik, no i sie nalało prosto do kubeczka. Ale był solidarny z tatusiem

. Krew pobierali mu z paluszka. Same wkłucie go nie bolała, tylko jak potem pielęgniarka naciskała mu na paluszek żeby krewka wypływała do tej rureczki krzywił sięn iesamowice (dolną wargę wygina zawsze w druga stronę - taki bananik) i cichutko popłakiwał. Generalnie był DZIELNY! Dobrze, że juz mamy to za sobą.
Sandros rozumiem Twój pogląd na temat zdrowego i niefarmaceutycznego stylu życia. Zgadzam sie z Tobą, ale tylko rzeczywiście jeśli to dotyczy dzieci ze wsi. Uważam, że one maja zupełnie inny styl życia, podobnie jak ich matki. Mają zdrowsze powietrze, zdrową żywność ... to nie to co u nas... powietrze "zapierwiastkowane" bardziej niż powinno, jedzenie sztuczne, z reguły z konserwantami itd... W takiej sytuacji NIESTETY niezbędna jest pomoc farmaceutyków, które wzmocnią odporność Maluszka. W związku z tym uważam, że u nas i u naszych dzieci powinno się podawac takie środki jak Cebion. Niestety, ale taka jest prawda. No i absolutnie nie mam wyrzutów sumienia, że podaje dziecku cos takiego. Pozdrawiam.
Frezyjko na razie nie zamierzam nic podawac na własną rękę. Zabronił mi nawet tego gastrolog. Wszystko co będę wprowadzać do diety Mateuszka mam konsultowac z nią (ze względu na tę skazę białkową). No i na pewno zawsze na początku muszą to być pojedyncze rzeczy, w dodatku jednoskładnikowe. Pytałam Cię, bo na razie sie przymierzam myślami do nowego jedzonka

. A tak naprawdę to chyba nie moge sie już doczekać kiedy Mateusz usiądzie z nami (na krzesełku do karmienia) do stołu. Buziaczki i dziekuję Ci za wszystkie dobre rady.