Co do planowania ciąży to ja z mężem też planowaliśmy... ale od początku...
Adaś urodził się 12 sierpnia 2002. Lato było upalne. Ja z ogromnym brzuchem: maj, czerwiec, lipiec i połowa sierpnia. Myślałam, że już nie wytrzymam. Całe szczęście, że Adaś zaczął pchać się na ten świat 16 dni przed terminem bo tak to planowo rodziłabym 28 sierpnia. I tak dzięki naturze i skalpelowi (cesarskie cięcie) ciąża skróciła sie o 16 dni.
Dlatego poprzysiągłam sobie, że następne dziecko urodzę najpóźniej w maju/czerwcu. I tak planowaliśmy. Zaczęliśmy ostro pracować z mężem nad drugim dzidziusiem już w maju i nic, potem czerwiec, lipiec itd no i udało sie dopiero w grudniu. Tym spodobem termin mam na 25 września 2006. Bardzo się cieszymy ale jestem przerażona tym terminem. Największy brzuch podczas całego lata... Mam nadzieję, że będę sie dobrze czuła i lekarz pozwoli mi sie zaszyć na całe lato w naszym domku w górach i tam rozkoszować się ciążą i naturą.
Dodam jeszcze, że uważałam, że w ciążę zachodzi sie tak od zaraz. Adasia spłodziliśmy już w pierwszym miesiącu starań a teraz udał nam się ten cud dopiero w siódmym cyklu - jednak siódemka jest szczęśliwa.