Witam,
Najpierw GRATULACJE!!!! Czekamy na zdjecia i realcje.
Teraz cos na kregoslop, ja po porodzie nazekalam, kolezanka porzyczyla mi ksiazeke z cwiczeniami jogi, poceiczylam troche, nie systematycznie nawet, jak mi sie przypomnialo, dwa, piec razy w tygodniu i przeszlo, teraz pocwicze serie takich cwiczen raz w miesiacu i bol zniknal.
Soczki... na mnie krzyczeli, ze brzuch opalalam, bo byl brazowiutki. Tez sama robilam soczki marchewkowe z jabuszkiem - swietna sprawa.
No i wyciczka. Pogoda sie udala. Wypad tez. Ja z kolega meczylismy sie na linach - naprawde swietna zabawa, sprawdzian miesni, umyslu, rownowagi i leku. Tatus zajmowal sie coreczka, ktora biegala pomiedzy drzewami. Pare zdjec mam, ale nie moge ich zrzucic, bo mi USB nie dziala, poczekacie troszke
Basen......
Wiec, my zaczelismy ok 5 miesiaca. Sonia zawsze rwala sie do kapieli, ja kapalam sie z nia pod prysznicem ;D
Basen jest fajny - troche malawy, ale wejscie do niego jest przyjamne. Woda cieplutka i jakas jakby wyporniejsza. Natomiast organizacja, przebieralnie troche do kitu, ale mozna sie przyzwyczaic.
Chodzilismy co niedziele, wiec zajec bylo tyle co niedziel w miesiacu.
Umawiasz sie na zajecia w tygodniu poprzedzajacym zajecia, na zajeciach moze byc do 18 dzieci. Jest czterech instruktorow, ale tylko dwaj mi przypadli do gustu, jeden byl zbytni olewacz, dla niego wyszytko bylo OK, ale drugi calkiem odwrotnie. Dwoch pozostalych fajnie tlumaczyli i mieli fajne podjescie do dziecka.
Jak Sonia - bardzo fajnie. Zero placzu przez pierwsze zajecia, pozniej troche zmienily sie jej pory karmienia, spania i bylo przez to roznie, ale i tak byla super. Bardzo sie jej podobalo. Uwielbiala plywanie na brzuszku i w kole. Dzieki tym zajecia w koncu zaczela prosto siedziec, wczesniej byla gietka i padala odrazu - wzmcnilo ja to.
Co do postepow, to poczatkowo szla jak burza, nawet pominelismy dwa etapy zanuzania, bo bylo tak dobrze, ale kiedys, byla zimna woda na basenie (na dworze bylo 30 stopni w cieniu, wiec byla to przyjemna ochloda, ale nie dla Soni) jej sie nie spodobalo, a do tego zaczela pociagac nosem jak sie denerwowala - koniec wiec z zanuzaniem. Pod okiem instruktora, przekonalismy ja.
Warto, kasa duza, ale zabawa swietna. Kazdy wiek jest dobry na zaczecie, fakt, ze im mlodsze, tym latwiej przyswaja zanuzanie, ale widzialam duze dzieciaczki, ktore super sobie radzily i malutkie, ktore ledwo potrafily glowke utrzymac.
Obecnie chodzmy czasem na miejski, Sonia sie przyzwyczaila do zimnej wody... Mam zreszta zajecia w niedziele i tak bym juz chodzic nie mogla, a pochodzilabym z wami
Pare zdjec dam zato z basenu ;D
Za chwile, bo poszukam...