Odpoczywam w wannie po domowych pracach, wiec na szybko na komórce na forum wskoczyłam ;-)
Zozzolka, ten termin zwolnienia lekarskiego to widzimisię lekarza. Już o tym pisałyśmy. Straszne masz dylematy z tym jedzeniem. Cały czas macie problemy z brzuszkiem? Kurcze, bieda straszna :-( Oby wszystko szybko się unormowało.
Kasiodek, no to do dzieła!! :-) Trzymam kciuki. Szybkiego i lekkiego porodu jakby co.
Dreddka, hahaha :-) No znając życie to na porodówce też by wszyscy jego żałował nie mnie ;-) Ale dzisiaj byłam z nim znowu na zastrzyku rano, podeszła do nas nasza lekarka zapytać jak się czujemy i czy się mężowi polepszyło po lekach. Usłyszała jak kaszlę, a że w niedzielę mam cc to od razu kazała mi ekg zrobić i zgarnęła mnie bez kolejki do gabinetu, przebadała. Mówię jej, że to jakiś straszny pech teraz, bo mąż okrągły rok nie choruje a tu nagle teraz kumulacja. A ona mówi, że to stres, organizm osłabiony stresem i byle czemu się poddaje. Że chłop to absolutnie nie powie, ale przeżywa. Całe szczęście dzisiaj jest z nim trochę lepiej, razem dużo drobnych rzeczy w domu zrobiliśmy, takie co się zawsze odkłada, bo jest coś ważniejszego do zrobienia, a wkurzają bo niezrobione, typu niepowiedzony obrazek oparty o ścianę, jakieś zabrudzenia na ścianie do pomalowania itp.
Jeszcze parę spraw do zrobienia mi zostało w domu i jestem gotowa na przyjazd mamy i szpital :-) Martwi mnie jedynie, że dwie paczki z prezentami do mnie nie dotarły, w dzisiaj ostatni dzień roboczy :-( A chciałam sama ładnie zapakować żeby Jarek w wigilię do rodziców zabrał dla dzieci. Szkoda...