Witam kochane, ale sie dziś udałam,zawsze wstaje mniej wiecej o 6, szykuje sie, i maz wiezie mnie do pracy. Dziś zerwałam sie z łozka, o godzinie 5! myslałam, ze to juz 6...szykuje sie i juz czuje , ze jestem spóxnionma, krzycze do M zeby zrywał tyłek, a on do mnie tak"Kurde przed chwilą patrzyłem było 6:05..a Ty juz mnie zrywasz, ja krzycze , ze juz 7 a nie 6....a od do mnie.."to spójrz dokładnie na zegarek, a tam jak nic 6:00...i coz mi pozostało napisac do Was bo mam jeszcze chwile czasu.dopiero wieczorkiem napisze Wam jak po wizycie, bo odrazu po pracy, na chwile do domku, i do lekarza...Trzymajcie sie zdrowiótko, trzymam kciukasy za dorodne seruszka kolezanek ktore tez dziś mają wizyty.BUZIAKI!
serduszko bije i wszystko ok:-) lekarz przepisał mi lek przeciwwymiotny, mam nadzieję, że pomoże, bo inaczej chyba się wykończę. Mam też brać już witaminy dla ciężarnych zamiast kwasu foliowego, polecił oczywiście Femibion. Kupiłam, ale potem chyba zmienię go na coś tańszego
na jedzenie nie mogłam nawet patrzeć... masakra... Przytulanie co rano z kibelkiem już wzbudzało zazdrość mojego Ł :-)
Co za ulga... ale nadal trochę mi niedobrze.