reklama

Mamy z Bradford

cfcgirl - cale szczesie ze wszystko dobrze , pilnuj sie kochana.

Kama - a ty sie niedenerwuj, bo to w niczym nie pomoze tylko czasem nerwy przyspieszaja porod, wiec spokojnie, wytrzymasz!
 
reklama
Oprocz Yorku, tez jezdzimy do Zatoki Robin Hooda i Whitby (to taki program obowiazkowy dla gosci ;))

Poza tym w Yorku jestesmy srednio raz w miesiacu, dokladnie w muzeum kolejowym, swietna rozrywka dla Kubusia. Niunka jak Wasz malec podrosnie to polecam.
 
Tak Buziaczku York jest niedaleko Bradford. Chociaz ja jeszcze tam nie bylam,bo zawsze jak juz bylismy w drodze to zmienialismy zdanie i jechalismy do Scarborough. W zyciu nie bylam w piekniejszym miejscu nad morzem. Rowniez polecam Whitby i klify w Filey i Flamborough. Te ostatnie jesli lubicie chodzic po skalkach i grotach to bedzie dla Was nie zapomniana wycieczka!!!!
 
Kasiu dzieki , jak Szymek podrosnie to bedziemy napewno jazdzili i zwiedzali.

Kama - my rowniez bylismy w tych wszystkich miejscowosciach , zgadzam sie z toba, a po klifach to chodzilam jak bylam w 5 miesiacu ciazy. :-)
 
hej hej hej
ja to chyba sobie spisze te wszystkie miejscowosi i jak sie w koncu doczekamy prawa jazdy mojego mezusia to bede jezdzic i jezdzic, samochod juz mamy ale prawka cos nadal brak - bez komentrza hehe
maly byl u pani doktor bo health visitor, ktora nawiedza nas regularnie co miesiac nie podobalo sie ze dosc duzo ulewa i ma bigunke ale wsio ok jest
Magda jak samopoczucie? wylegujesz sie? odpoczywasz?
U nas kociol heh zero odpoczynku - wizyta tesciowej mnie zaczyna meczyc co za duzo to nie zdrowo, dzis nawet musialam prasowac posciele itd bo sobiie jeszcze pomysli ze jej biedny synek spi w pogniecionym hehe ja to ulatwiam sobie zycie i prasuje tylko rzeczy ktore tego wymagaja a przesieradlo przecie samo sie naprostuje na lozku hehe i wiecie jak to z tesciowa obiad musi byc codziennie co by synus glodny nie chodzil ehh
ale wytrzymam bede dzielna
dobra lece robic butle dla smyka
 
reklama
Kasia - rozumiem Cie, my tez juz bylismy troszeczke zmeczeni wizytami, oczywiscie nie narzekam, bo pomoc rodzinki jest nieoceniona, zwlaszcza teraz po urodzeniu Maciusia, ale juz przyzwyczailismy sie do bycia sami i do wlasnego sposobu prowadzenia domu; nie jestes jedyna jesli chodzi o prasowanie, ja tez bron boze nie prasuje poscieli, prasuje tylko to co wymaga prasowania, z obiadami roznie bywa, w ostatecznosci po drugiej stronie ulicy jest Hindus czy Chinczyk ;-)
Wspomne tu tez, ze w Shipley jest swietna wloska restauracyjka, robia niezla pizze. :-)
A jak na wizyte swojej mamy patrzy Twoj partner? Bo mojemu Bartkowi czasem para szla z uszu, gdy mu jego mamusia o cos suszyla glowe :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry