reklama

Mamy z FRANCJI!

reklama
Dziulka mam nadzieję, że to łzy szczęścia :) i rozpierającej dumy, że córka już panienką małą się staje, coraz to bystrzejszą i mądrzejszą... a nie łzy przerażenia i poczucia rozłąki :(
 
Moj maz chodzil do katolickiego przedszkola w Wersalu, lata osiemdziesiate, dzieci byly upokarzane i zastraszane, za kare sciagano spodnie przed cala klasa i dziecko musialo stac gole przez godzine,zamykano dziecko w klatce z golebiami, ktorych sie maluchy baly lub bito po rekach.Oczywiscie dzis juz takie akcje nie przechodza!!!
 
Areaksa- trzymam kciuki!

anucha- boze co te dzieci musialy przezyc:( nie wyobrazam sobie nawet...

dziulka- bedzie dobrze! Taka kolej rzeczy... Powodzenia i oby to doudu nie odbierali, wtedy mala bedzie czula sie lepiej i ty bedziesz spokojniejsza!

Anycha, marzenka- A. i M. Chodza do halte s jeux? U mnie sa dwa takie miejsca... To jest dla mam ktore pracuja czy nie pracuja? Platne? Na czym to polega? Dziecko moze miec tam pampa? Chcialabym ja dac przynajmniej raz w tyg ale wahzm sie caly czas:( boje sie z nia rozstac:p wiem, ze to dla jej dobra, ze kontakt z dziecmi jest bardzo wazny! A co z jezykiem bo ona nie wiele mowi po (pl)... Dziwnie patrzy na ludzi jak ja zaczepiaja...
 
Magdabb nie wstaje tak wczesnie:):) Tylko snily mi sie koszmary jakies wiec w nocy by o nich zapomniec wstalam poczytalam sobie troszke, weszlam na forum zobaczyc czy Areaksa nie odezwala sie bo sie martwilam o Nia, a potem myslalam o tym przedszkolu meza bo z kuchni pachnialo ryba ( smazylam dla malego wieczorem) a moj maz nie chce jesc ryb bo mu w przedszkolu wmuszali sila zeby szybko skonczyl i raz sie zaksztusil oscia i go odwiezli na pogotowie...Potem spalam jeszcze :):)
u nas halte garderie troszke czekalam na miejce,jako niepracujaca mam prawo do 3 porankow lub popoludni w tygodniu,takie zajecia wiesz rysowanie, drobne place plastyczne,pilki,tunele,ksiazeczki,moj wszystko lubi, cieszy sie bo dzieci i inne zabawki niz w domu, przy rozstaniu jest placz ale kilka minut pozniej zabawa.alex nie ma juz pieluch ale moj nadal ma... Na razie nie bylo zastrzezen, daje pieluchy do torby jak idzie i w razie potrzeby zmieniaja.platnosc u nas wedlug zarobkow (obliczaja z papierow caf) wiec musialabys poprosic o wyliczenie jesli u Was jest podobny system..
 
hej

witam sie z pierwsza kawa :)


anucha : ja mieszkalam w wersalu i wiem jak wygladaja tam katolcikie rodziny, jakie maja wartosci i co za wazne ...Moj syn I rok przedszkola chodzil wlasnie tam, ale wiedzac jak to wyglada nie chcialam wlasnie za nic w swiecie dac go do privé, tylko poszedl do publicnzej szkoly i bylo...cudownie...na tyle ze do dzis odzalowac nie moge i porownuje... À le to co ty mi napisalas o latach 80tych ( wiem ze duzo sie zmienilo ale to znow nie tak dawno, moj ma ztez chodizl do przedszkola we wczesnych latach 80tych ! kawalek dalej od wresalu, sektor saint germain en laye i co... nie ma porownania...Nauczycielce na kolanach przesiadywal... byl po orzstaniu z mama, przeprowadzce z poludnia w region paryski i kobieta miuala na niego wzglad, byla mila, czula...)

À le to co mi napisalas o golasie, bocuicu, zalykaniu ... to ja bym w zyciu nie uwierzyla ze to lata 80-te!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! myslalam ze w Les choristes, w powojniu, moze w latach 60... À le nie wyzej...SZOK PRZEZYLAM SZOK

areksa: &&&&&&&&&&&&&&&&&&&& :)))))))))))))
 
Josephine ja oczywiscie nie jako uogolnienie o latach osiemdziesiatych tylko anegdote..siostra meza chodzila tez do przedszkola katolickiego w Wersalu, dla dziewczat - i nie bylo az tak hardcore.
A obecnie to pewnie kazda szkola funkcjonuje inaczej - w moim miescie sa dwie prywatne owszem z reputacja ale i tego co slyszalam dosc z duza "fermeture d'esprit" ah ten dyskretny urok burzuazji..Ale oczywiscie nikt na dzieci reki nie podnosi obecnie
 
reklama
Dzień dobry dziewczyny

Widzę, że wieści od Areaksy brak :( pewnie zostawili ją na obserwacji - albo faktycznie jak Krapyka pisała odezwie się za tydzień z dzidziusiem.

Ja w PL miałam styczność z osobami z katolickiej szkoły - i wnioski takie, że to najbardziej imprezowe osoby były jakie poznałam. Zawsze sobie wyobrażałam dziewczynki uczesane w warkoczyki w wyprasowanych na miarę szytych mundurkach - a tymczasem odniosłam wrażenie, że są bardziej wyluzowane niż w normalnych szkołach. Pamiętam, że mój mit o tych szkołach legł w gruzach wówczas.

A Twoją anegdotkę Anucha przyznam, że czytałam z otwartą szczęką. I nie załapałam tak do końca... Naprawdę tak się działo ? Czy tylko tak drastycznie opisałaś aby zaostrzyć obraz katolickich szkół ? :confused::confused:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry