Ja dlatego nie mam ochoty bo potem po seksie nawet delikatnym od połowy brzucha do dołu boli jak diabli i wtedy nockę mam z głowy i mój ma ciagle ochotę itp przed ciąża i na początku było ok ale co z tego ze jak sie to mówi mnie tak łatwo rozpracować sie nie da a orgazmu nie zawsze dostawałam i lubię gry wstępne a on wystarcza namiętne buziaki i juz jest nakręcony...mi sie juz 37 tydz zaczyna jestem niskiego wzrostu bo 144 i od paru tygodni naprawdę kiepsko sie czuje mam problemy z oddychaniem itp a z jego strony w sprawach łóżkowych nie ma co liczyć na kompromis...nawet zwykła kąpiel mi sprawia problem a na jego pomoc to muszę długo czekać na głupie odkurzenie podłogi czekałam dwa tyg aż w końcu sama to zrobiłam, nie miałam siły po tym wypadku aby wyprasować owszem powiedział ze to zrobi aż w końcu ja wczoraj to zrobiłam a potem do mnie pretensje ze sklepy pozamykane ze specjalnie wziął wolne i mówi ze mam zostawić sprzątanie i pranie ze to zrobi później wczoraj po głupich 40 min chodzenia żółwim tempie nie byłam w stanie nawet kroku więcej zrobić bo mały zaczął sie stawiać...chciał mi coś ugotować a ja nawet nie mam miejsca gdzie to jedzenia w siebie wepchnąć bo mału ciagle uciska na przeponę i żołądek i nie jestem w stanie nic normalnie zjeść...a poza tym ja potrzebuje normalny obiad a nie od nich kuchnie która jest ciężkostrawna tylko smażone i na dużej ilości oleju i mowię ze fasolki nie mogę bo potem znowu będę mieć problem z jelitami i brzuch będzie mnie bolec a poza tym jak sobie przypomina o 22 o gotowaniu to dziękuje...ja tak późno nie mogę bo i bez tego mam problemy z spaniem...rano stwierdził ze ma dosyć naszego związku a po paru godzinach na pytanie czy chce być przy porodzie to mówi ze tak...ja za nim nie nadążam...może po prostu muszę dać mu trochę luzu aby w wolny dzień spędził jak chce a nie ze mną na usg czy u lekarza...sama nie wiem...problem w tym ze ja od paru tygodni nie czuje sie kochana kasa czy zakupy nie załatwia sprawy...mam wrażenie ze on jest ze mną ze względu na ciąże i małego,a ja tak nie chce, nie umiałabym patrzeć jak jest ze mną nie szczęśliwy chyba lepiej aby był szczęśliwy z kimś innym niż ze mną by sie męczył...może po prostu za szybko wzięliśmy ślub...