rurka ja tam nie mam nic przeciwko blizniaka, jak sie trafia to tez fajnie, jakos damy rade. Poza tym to by rozwiazalo dylemat czy syn przeprowadzic sie z malej sypialni do sredniej czy tez maluch dostanie srednia. Jak blizniaki to dostalyby srednia a syn zostaje tam gdzie jest.

Zreszta ostatnio jak sie dopytywalam czy chce brata czy siostre powiedzial, ze brata _i_ siostre, albo nic. Takze logistycznie jestesmy gotowi.
Ssabrinaa no my tez jestesmy tu sami. Odkad urodzil sie syn przyjezdza do nas babcia. Dzieki temu moglam wrocic na caly etat do pracy i nie zbankrutowac na nianiach/przedszkolach. Ale z drugim maluchem bedziemy musieli radzic sobie sami, bo babcia ma 79 lat i nie mozna jej juz obarczac niemowlakiem. Takze nie wiem jak bedzie z praca, ale bede sie martwic pozniej.
z@t Ja nie mam zadnego sluzu i obsesyjnie sprawdzam... Ale moze po prostu jakas drobna infekcja ci sie wdala?
Wy macie suwaczki w podpisie? Bo ja zadnych nie widze i nie umiem zadnych wstawic. W ogole tempa sie zrobilam, ze szok.
Ktoras pytala o objawy. Ogolnie nie jestem bardziej zmeczona (a w pracy znudzona) niz zwykle. Staram sie chodzic wczesniej spac, bo budze sie o 4.30 i nie moge dalej spac, bo mam taka wirowke/motyle w brzuchu. Jem moze troche wiecej niz zwykle, ale apetycik dopisuje, nic mnie nie obrzydza (w zeszlej ciazy niedobrze mi bylo na sama mysl o rybie), nie wymiotuje. Cycki nadal bola i troche mi brzuch wywalilo, nawet szefowa (glupie babsko) pytala sie dzis czy dalam sobie spokoj z dieta (bylam na dukanie od marca do wakacji w czerwcu). Beztrosko powiedzialam, ze nie radze sobie z przestawieniem sie z obzarstwa na wakacjach i lyknela.

Najgorszym jednak objawem jest paskudny wredny humor. Denerwuja mnie wszyscy i wszystko, w pracy mam tak podly humor, ze nawet nie potrafie udawac. Moze to tez sie z bieglo z paroma zmianami, z ktorych nie jestem zadowolona. W kazdym razie moj humor i podejscie do zycia to masakra...
Gratuluje wszystkim, ktorzy dotarli do konca mojego przydlugiego wywodu. Nie mam sie za bardzo komu wygadac, bo maz pracuje na noce wiec w ciagu tygodnia prawie sie nie widzimy... Moze w weekend mi sie troche polepszy.
Ja dopiero zobacze swoja fasolke 13-ego sierpnia jak polece do Polski... Na razie czuje, ze lataja motylki wiec jest ok.
