Dziewczyny dziękuje za miłe przywitanie 
Ja właśnie skończyłam uspypiać małą zajeło mi to 40 min. - strsznie opornie jej to idzie, usypia tylko na rękach i to w dodatku z wrzaskiem, że aż uszy pękają
Jakiś ciężki ten dzisiejszy dzień, niedość że moja mała marudna, to jeszcze wózek mi cały zmokł, miałam iść na spacer i zapomniałam, że mój M wystawił go na dwór, a tu od 2 godzin leje, dopiero przed chwilą się zorientowałam
Ja właśnie skończyłam uspypiać małą zajeło mi to 40 min. - strsznie opornie jej to idzie, usypia tylko na rękach i to w dodatku z wrzaskiem, że aż uszy pękają

Jakiś ciężki ten dzisiejszy dzień, niedość że moja mała marudna, to jeszcze wózek mi cały zmokł, miałam iść na spacer i zapomniałam, że mój M wystawił go na dwór, a tu od 2 godzin leje, dopiero przed chwilą się zorientowałam

pod wieczór zrobiła się strasznie marudna, tatuś ją wykompał, położył a ona w krzyk. I tak przez 3 h nie dała się położyć. wreszcie zasnęła mi leżąc na brzuchu. Przełożyłam ją delikatnie do łóżeczka, obudziła się o 2, dałam cyca i znowu nie dała się położyć. Do 4 nosiłam ją na zmianę z mężem (pomijam że mnie zrypał, że to przez to że ją noszę z moją mamą i że jest rozpieszczona). Zmierzyłam temp. i wyszło 37,8C
:-( Dałam Panadol i zasnęła. Obudziła się o 7 z marudzeniem, rozbawiłam ją jakoś (temp. 36,2). Zrobiła kupalka i już myślałam, że jest ok, a tu ok 10-tej znowu marudzenie (temp. 37,2).
Mam nadzieję, że teraz częściej będziesz się odzywała.


