• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Marcóweczki 2008 - wątek główny

Oj widzę, że ospa się teraz panoszy:-(:-( Życzę więc zaospionym mało krosteczek i wszystkim innym chorowitkom szybkiego powrotu do zdrowia! Może jak te mrozy trochę przytrzymały, to pozabija te cholerstwa typu wirusy:tak::tak:
PM oby z Tosiakiem było ok:tak:
Bardzo porządkowe te nasze marcowiątka:-D:-D Filip narazie specjalizuje się w otwieraniu szuflad i podobnie jak u Niekat - zamykaniu bez wyjmowania rączki:oo2::oo::oo2: Ale najbardziej upodobał sobie szafeczkę w łazience, jak ja otworzy, to zapala się światełko, jak zamknie - to gaśnie:tak: i tak dopóki mi ręce nie omdleją od dźwigania tego mojego szczęścia:baffled::baffled:
Skaba wiesz już co z opiekunką?
Remeny i jak dalsze poszukiwania? Mam nadzieję, że bardziej owocne:tak::tak:
Dusia z tym USG to faktycznie różnie bywa, lekarze się często mylą, więc może będzie ok. - oby!!!
My byliśmy dzisiaj na saneczkach, ale młodzieniec chyba woli stabilniejsze środki lokomocji typu wózek:baffled: - raczej średniu mu się saneczki podobały - a tatuś tak się usapał, że hej próbując wywołać uśmiech na twarzy synka:sorry2::sorry2:
 
reklama
Ło matko – ale Was zaniedbałam... No ale to przez tą chorobę Tymona, święta i małżona urlop.:sorry2:
Piszę w Wordzie po kawałku, bo jakoś mało czasu, żeby tak wszystko nadrobić ;)


Tymon od praktycznie 08.12 był chory przez ponad dwa tygodnie – wydobrzał dopiero tak do końca drugiego dnia Świąt. Zapalenie ucha, krtani, katar...:dry:

Małżon wrócił z Francji i od 22.12 ma urlop jeszcze przez tydzień,:-) bo udało mu się fartem strasznym złapać dodatkowe 10 dni urlopu z racji tego, że wyskakał normę ( a ledwo się udało bo koniec roku, grudzień więc raczej już sie nie skacze a jemu tylko 2 skoków brakowało) . Ps – Asze – baaaardzo Ci dziękuję za przesłanie Waszego wydania GW bo małżonowi zależało na zamieszczonych tam zdjęciach z grudniowych skoków bo był na jednym i się jara tym świr).
Jak nam teraz dobrze! Śmieję się, że jak ze „świeżym” facetem, hahaahahahaahaha.:-p:-p:-p Wiecie, naprawdę na codzień jest ciężko mieszkać osobno, ale mamy o tyle dobrą sytuację, że w jego pracy ma dużo więcej urlopu niż każdy z nas normalnie, a dla takich urlopów, z naszymi ciężkimi (bo zbyt podobnymi) charakterami to całkiem niezły układ, który jakoś cudem nieźle się sprawdza :confused: Po prostu tęsknimy strasznie i nawet jak jest sytuacja do poprztykania, to się odpuszcza, bo szkoda zmarnować powiedzmy 2 dni na obrażanki jak 2 dni się w tygodniu widzimy..:-p

Tymon nadal leniuch wstręciuch :-p ale za to coraz bardziej przebiegły i cwaniakowaty, hahaahahaa. Osiągnięcia fizyczne faktycznie ma dla niższego wieku: stoi w łóżeczku i zaczyna łazić w nim na boki, pięknie łapie wszystkie okruszki z dywanu w palce, kocha tatusia za noszenia na barana ale i za prowadzanie z łapki, turla się jak chce się do czegoś dobrać (?!!):confused::confused::confused: bo umie się tylko przemieszczać wokół własnej osi lub do tyłu. Mówi mama, baba i ple-ple. Reszta to już inne dźwięki albo mówienie bezgłośne.
Ojca owinął wokół palca – jak go Tatuś posadzi na tyłku to potrafi od razu w płacz udzerzać a jak ja go przejmę to się nie odważy, hahaahahahaah. Wie, że Mama odporna jest na takie numery.
Ku radości Mamowej pięknie tańczy, ale najchętniej do piosenek ze szczeniaczka FP.
Doris – ja też umawiam się z laską w Wawie do ustawiania go do raczkowania bo to mojej Siorkos kumpela, ale mi się wydaje, że jak poznał prowadzanie za rączki to będzie doopa z chęci do raczkowania.
Małżon wynalazł sobie świtną metodę do popołudniowego usypiania Nygusa – kładzie się razem z nim....! Ciekawe, kto to bedzie robił jak mu się urlop skończy... :/:dry:

Święta u nas spokojne i fajniutkie u teściów – prezenty skromne, ale trafione. Ja dostałam od małżona płytę Czesława Mozila a on ode mnie kolejną książkę Svena Hassela (ale cwaniaki oboje jesteśmy bo on tą płytę też katował z netu wcześniej a Hassela ja też baaardzo lubię, hahaahahaaha).:-D
Inne prezenty to takie upominkowe, ale teściowie zaszaleli i dostaliśmy od nich już do domku 2 komplety pościeli taki ekskluziv, że w życiu takiego czegoś w ręku nie miałam (a akurat na tkaninach ciut się znam z zamiłowania). Tak czy siak sama bym sobie tego nie kupiła bo to nie na moją kieszeń.
Sylwester pijacki łokrutnie bo dziadkowie zaoferowali się nie tylko zostać z tymonem ale i przejąć opiekę następnego dnia...:sorry2:

Nie wiem co na razie jesze pisać, lecę poczytać Was pilniej bo podczytywałam, ale net u teściów był straszny (nie na moje nerwy ;P)

No i muszę parę zdjęć wstawić na zamknięty ale to już raczej jutro bo jak chłopaki się obudzą to lecę do Siorkos się nagadać bo 2 tygodnie się nie widziałyśmy i wprawdzie byłyśmy trochę na zakupach z Złotych Tarasach ale jęzory nas nie rozbolały, a to znaczy, że mało jeszcze . PS – strzeliłam sobie tak króciutką plisowaną spódnicę , aż moja Mama powiedziała, że jestem za stara dupa an taką długość, heheheeheheheh – ale co tam – dopiero teraz jak mam syncia to zobaczyłam, jak czas mi ucieka i zamierzam wykorzystać trochę te moje nogi do pokazywania (napisała ta, co całe życie w spodniach chodzi, żeby nie było :PPPPP):-D:-D:-D:-D

Mroweczko – dziękuję za troskę! :)))))
 
ninja- jak miło Cię widzieć ;-)aż żal że nie zobaczę tej fotki...zamkniety jeszcze nie dla mnie:-( hehe to fajnie spędziliście sylwestra...super ze dziadkowie tak się zajęli wnusiem:-)
 
Ninja witaj wreszcie:happy: i pokaz te śliczne nózki w kiecce;-)
ciesze sie ze sylwester udany i masz męza o 10 dni dłuzej:tak: a jak tam budowa?
Dusia ja mam takie zakładane na uchwyty ale na niektóre :baffled: chyba czas dokupic:-p

a mój syncio mnie dzis tak ugryzł w sutka ze swieczki mi w oczach staneły:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
teraz jak tylko go karmie to az mnie ciarki przechodza:no::baffled:
 
Ostatnia edycja:
Przy Przemku nie mieliśmy żadnych zabezpieczeń. W kuchni przeznaczyliśmy jedną szafkę i jedną szufladę dla niego. Były tam sprzęty kuchenne, którymi nie zrobiłby sobie krzywdy, ani też nie zepsuł tego - sitka, pokrywki, pojemniki plastikowe i temu podobne. Nauczyliśmy go, że do innych szuflad może tylko zaglądać ale samemu nie wolno wyciągać. Jeśli bardzo coś mu przypadło do gustu, to mógł się tym chwilę pobawić z nami. Oczywiście w innych szufladach też nie było noży, czy ostrych rzeczy, albo szklanych. Worki foliowe, papier do pieczenia były powiązane gumkami, bo spodobało mu się, że się rozwijają. Jeden miał do rozwijania, a reszta na gumkach. Na regale też dostał dwie półki - z dziecięcymi gazetkami i na swoje książeczki. Też tam lubił porządkować. Ale jak się dobierał do innych półek, to słyszał stanowcze nie i po jakimś czasie też się nauczył, że nie wszystko można ruszać.
Właśnie ostatnio się zastanawiałam, że w tym mieszkaniu nie mam jak "oddać" Milence jednej szuflady w kuchni, bo mam tylko 4. A regały dzieci maja teraz w swoim pokoju, to powinno jej wystarczyć.
Ninja, fajnie, że udało Wam się spędzić choć trochę czasu rodzinnie. I, że dostaliście na trochę wolne od dziecka :tak:. A teraz już nas na tak długo nie zostawiaj.
 
Witam:-)
Weronika dzięki za miłe powitanie:zawstydzona/y: Nelka bardzo mądra dziewczynka - ja tam nie pozwalam obcym dotykać moich dzieci, odwracam się wtedy ostentacyjnie i zasłaniam dziecko:-p
Ninja no kooope lat :rofl2:;-)dawaj te nogi na zamknięty, to przynamniej popatrzę na czyjeś, bo moje to:angry: bleee:dry:
Mrówa łooo matko ale wampirek z Kondzioszki:szok: A to szperanie i wywalanie też znam:dry:tylko, że ja już nie układam równo, bo to sensu nie ma:no: Podobnie jak Marcelek Niekat przycina łapki szufladami i rznosi pranie:angry:
Beti Ty nawet zaganiana pamiętasz o wszystkim - zdrówka dla mojej synowej:tak::-D
PM kciukasy zaciśnięte &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
Dusia ja mocno wierzę, że akurat TO badanie wyszło źle i na następnym okaże się, że jest wszystko dobrze:tak:
Doris, Ninja mój Kudłacz nie raczkował, a z jego intelektem i sprawnością ruchową jest wszystko w normie, a nawet ponad nią:baffled: Dobrze jednak, że trzymacie rękę na pulsie - przynajmniej jesteście spokojniejsze.....jesteście no nie?;-)
Mój Duży Kudłaty Syn ma jutro bal przebierańców w przedszkolu - będzie Spidermanem (jak zapewne większość chłopców:dry::crazy:), a Kurduplito będzie Tygryskiem:sorry2:
 
Siwona pociesz męża, że może na wiosnę będzie lepiej - pojeżdżą rowerem;-):-D
Giza my tez nie mamy zabezpieczeń, bo jak kiedyś przy Błażku oglądaliśmy je w sklepie, to byliśmy przekonani, że będzie w stanie sforsować każde:baffled: Tak samo jak Wy mamy szuflady dwie dla dzieci (mają tam takie duże puzzle), a w kuchni urzędują w pokrywkach i pudełeczkach:-pJestem też na etapie "nie wolno" i o dziwo w 70% przypadków skutkuje, ale tylko jeśli ja to mówię:dry:
 
Co do zawartości różnych szuflad, to w żłobku, do którego chodził Przemko, mieli pod jednym z łóżeczek w sali zabaw, taką ze skarbami. Przemko jeszcze wtedy chyba nawet nie chodził jeszcze, ale jak tylko przekraczał próg, to zajmował główne miejsce przy tej szufladzie i panie mówiły, że lubił przy niej spędzać sporo czasu. A tymi "skarbami" były popsute zabawki - głowy lalek, koła od pojazdów, takie koszmarkowo. No i był robiony mały remont i skarby zostały wyrzucone. Moje dziecko dość długo było potem bardzo nieszczęśliwe. Panie mówiły, że gdyby wiedziały, to chociaż trochę by mu tego zostawiały.
 
reklama
U mnie Emi najbardziej na świecie kocha małe autka Błażeja - jeździ nimi po mieszkaniu robiąc brrrr, bwwwww:sorry2:...faceci:-D;-)A takie pierduty na kiju jak Przemko lubił, to ja też w dzieciństwie kochałam - można było uruchomić wyobraźnię:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry