reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Martwe urodzenie

Niestety również nas to spotkało w 31 tc. W zeszły poniedziałek przestałam czuć ruchy dziecka, ale o godz 11:00 miałam USG na którym widziałam bicie serca i lekarz posprawdzał wszystkie przepływy w naczyniach które były idealne. Kiedy powiedziałam o zmniejszonej ruchliwości kazał obserwować i jeśli się nie pojawia to pojechać na izbę przyjęć do szpitala na ktg. Wróciłam do domu, zjadłam obiad, położyłam się i dalej nic nie czułam. O 17:00 byłam już w szpitalu gdzie najpierw położna nie mogła znaleźć bicia serca na ktg a potem przyszła lekarka zrobić USG i powiedziała że serce przestało bić. Miałam wywoływany poród i urodziłam naturalnie następnego dnia. Najgorsze dni mojego życia. Dalej nie umiem sobie tego poukładać, robiliśmy wszystkie badania łącznie z Sanco które wskazywały że wszystko dobrze się rozwija, dzidzia pięknie rosła i przybierała na masie, mieliśmy robione też echo serduszka w 22 tc które też nie pokazało żadnych zmian. Czekamy na wyniki histopatologii, ale nie mogę pogodzić się z tym że mimo tylu badań i braku chorób towarzyszących u mnie coś takiego się wydarzyło. Mamy w domu 4 letnią córeczkę i spodziewaliśmy się się drugiej córeczki. Czy da się przez to przejść? Czy mamy które tu pisały zaszły w kolejną ciążę i udało im się urodzić zdrowe dziecko?
Mam znajomą, którą spotkałam dzień przed wywołaniem porodu (miała skierowanie od gina bo już była kilka dni po terminie) i właśnie wspomniała ,że następnego dnia rano jedzie do szpitala.
Kilka dni później spotkałam jej brata i zagadałam jak tam M.i jej synek.
Bo.odpowiedział,że mały się w nocy przed wizytą w szpitalu ponoć mocno rzucał w brzuchu, kopał, kręcił się. Gdy M.była w szpitalu rano to już wiedzieli ,że serce nie bije. Okazało się,że dziecko miało jakiś zakrzep, który doszedł mu do serca
Rok i 3 mc później w dzień dziecka - urodziła zdrową córkę. Teraz ma dwie,zdrowe córki a między nimi miała jeszcze ciążę pozamaciczną i straciła jajowód a i tak udało się jej później mieć jeszcze drugie dziecko.
 
reklama
Do góry