Justyna co do snów. Mi się dziś śniło, że Małgosia była już na świecie, umiała mówić i siedziała (choć miałam świadomość, że się dopiero przed chwilą urodziła) i ja jej pokazuje ubranka które dla niej kupiłam a ona mi mówi, że one są brzydkie. Ja pytam dlaczego są brzydkie, mają takie ładne kolory i misie. A ona mi mówi, że kolory są brzydkie. Więc ja pytam które kolory jej się nie podobają, przecież są żółcie, kremy, róże, czerwienie, zielenie i niebieski, że na pewno coś dla siebie wybierze. A ona mi mówi, że nie będzie w tych ubrankach chodzić bo są dziewczyńskie. Ja w szoku. I pytam, a ty nie jesteś dziewczynką?? A ona, że chyba nie. Ja pytam czy jest chłopczykiem, a ona że tak jest chłopczykiem i w żółtych i kremowych ubrankach nie będzie chodziła (takich mam większość). A ja jej tłumacze, że chłopcy mają siusiaczki, a ona nie ma siusiaczka, więc czemu myśli, że jest chłopczykiem. A mała popadła w konsternacje. A ja ją wzięłam na ręce i powiedziałam, że i tak ją kocham. No i się obudziłam, bo Tomek mnie wołał na śniadanie.
Niech nam tylko niespodzianki nie zrobi




