reklama

Marzec 2013

zuzkon, makunia trzymam kciuki za was, wasze dzieci na pewno wykluja sie na swieta, super prezent od zajaczka:)

marynka ja chyba jestem odporna na pelnie:(

nawet juz nie mam boli okresowych. Nic sie nie dzieje. Nie chce o tym wciaz myslec i sie stresowac, bo przez to mam wciaz kiepski nastroj, ale ciezko juz mi jest ze wszystkim. Maly nie pcha sie na swiat i jestem juz 100% pewna, ze czeka mnie wywolywanie 6 kwietnia. Szkoda, ze to sie tak skonczy, czemu natura sama nie moze nic zdzialac?:( Trudno nic nie poradze.
Marcowki juz zdarzyly pogubic ciazowe kilogramy, a ja wciaz nabieram nowe. Wychodzi na to, ze bede kwietniowka, ale zwiazalam sie juz z tym watkiem i nie chce isc na kwiecien. Moge zostac tutaj jak maly wykluje sie w kwietniu?
 
reklama
zuzkon, makunia trzymam kciuki za was, wasze dzieci na pewno wykluja sie na swieta, super prezent od zajaczka:)

marynka ja chyba jestem odporna na pelnie:(

nawet juz nie mam boli okresowych. Nic sie nie dzieje. Nie chce o tym wciaz myslec i sie stresowac, bo przez to mam wciaz kiepski nastroj, ale ciezko juz mi jest ze wszystkim. Maly nie pcha sie na swiat i jestem juz 100% pewna, ze czeka mnie wywolywanie 6 kwietnia. Szkoda, ze to sie tak skonczy, czemu natura sama nie moze nic zdzialac?:( Trudno nic nie poradze.
Marcowki juz zdarzyly pogubic ciazowe kilogramy, a ja wciaz nabieram nowe. Wychodzi na to, ze bede kwietniowka, ale zwiazalam sie juz z tym watkiem i nie chce isc na kwiecien. Moge zostac tutaj jak maly wykluje sie w kwietniu?

Noelka co za pytanie :) A ja powinnam w takim razie spytać czy mimo lutowego bejbika mogę zostać :) Kochana nie chcę się wypowiadać w imieniu wszystkich ale myślę że mogę bo tu wszystkie kochane są bardzo i śmiało mogę zaryzykować stwierdzenie że nawet gdybyś "czerwcówka" była to wszystkie Cię kochamy i chcemy żebyś tu była :) Więc ine odchodź :)
 
Noelaka jasne, że zostań!!! Ja pomimo,że Nela zlutego mentalnie czuję się marcówką i pewniekażdaznas tak ma więc kiedy by się bobas nie urodził należysz do marcówke i koniec kropka:-)

My dziś rozpoczynamy dekoracje świąteczno jajeczne...mąż idzie na zakupy żeby mogła stworzyć ciasta, a ja z Gabim zabieram się za jajka...będziemy próbować stworzyć galaretkę w jajku więc ciekawa jestem jak nam wyjdzie:-)
 
Noelka głowa do góry
Porody naprawd są nie do przewidzenia co doskonale tu widać, ja ze Szczepkiem też już byłam nastawiona na wywoływanie miałam stawić się w szpitalu 8 lutego o 8smej rano a on urodził się 8 lutego o 4:31 nad ranem. Do 6stego kwietnia jeszcze sporo czasu, ja cały czas trzymam kciuki i liczę, że dostanę od Ciebie sms z radosnymi wieściami lada chwila:tak:
 
Makunia, Noelka, Zuzkon, Maryńka trzymam kciuki, będzie dobrze :-)
Makunia choć, chodź i wychodź ten poród jak najszybciej, powiedz Gabrysi że wiosna tuż tuż i niech się ewakuuje z brzuszka bo święta idą i jajka trzeba święcić ;-)
Zuzkon widzę że powiera dostałaś na samej końcówce, może masz ochotę na więcej porządków, to zapraszam do mnie ;-)
Noelka ja też powinnam się przenieść na Lutówki, ale mi tu tak dobrze że nie chcę :-)
Więc jak Ci z Nami miło to zostań :-)
Szczebiotka co u Was?
Ma ktoś wieści od Kociatki, Martuski?
Anka, jak mama na chwilę to korzystaj, korzystaj a jak Laura? Zdrowa już?
Herbata mam nadzieję, że im minie ale z dziećmi tak to jest, że jak zajęcia nie mają to różne dziwne rzeczy do głowy im przychodzą ;-)

Gabi drzemie więc oczywiście korzystam z chwili i nadrabiam, bo od jutra pewnie coś już na święta szykować będę. Mam zamiar zrobić ciasto (bez pieczenia) i sałatkę z tuńczykiem. Pisanki pewnie jutro malować z Oliwią będziemy popołudniu. Dziś nocka z dwiema pobudkami, ale jak już się obudziła na jedzenie, to kupa i tak zeszło do godziny zanim usnęła na dobre ponownie. Miłego dnia.
 
Cześć Dziewczyny, jesteśmy od wczoraj w domu (mała urodziła się w nocy z czwartku na piątek, wstrzeliła się idealnie w swój termin), w szpitalu byłyśmy trochę dłużej na początku ze względu na komplikacje w trakcie porodu a potem na z uwagi żółtaczkę małej. Poród - choć zapowiadał się na szybki i bezproblemowy - miałam KOSZMARNY, do tej pory ryczę jak dziecko jak o tym pomyślę. Był tylko szybki. Myślę, że tylko dzięki mojej CUDOWNEJ położnej Laura żyje i jest zdrowa. Dzięki jej błyskawicznej reakcji oraz dzięki lekarzom i położnym, którzy zjawili się momentalnie nie doszło do tragedii. Niestety było za późno na cc więc wyciągali małą przy pomocy vacuum i silnych łokci jednego z lekarzy, który wręcz rzucił mi się na brzuch. Jak już psychicznie dojdę do siebie i będę w stanie, opiszę co tam się działo. Ogólnie czujemy się dobrze, ja jestem mocno ponacinana i popękana, mała była bardzo sfatygowana porodem (cała opuchnięta, obdrapana, przekrwione oko). Z mną psychicznie gorzej. Oczywiście, jestem przeszczęśliwa jak patrzę na moje cudne, piękne dziecię, grzeczne jak aniołek ale obrazy z porodu stają mi ciągle przed oczami. Wczoraj po powrocie ze szpitala jak brałam prysznic to nawet nie płakałam a wyłam bo przypomniało mi się jak ostatni raz jak brałam prysznic w domu było to w celu sprawdzenia czy przejdą mi skurcze czy to już poród. I byłam podekscytowana, że to już to. A potem naszła mnie myśl, że mało brakowało a stałabym pod tym prysznicem teraz po powrocie ze szpitala ale bez dziecka i się poryczałam. Muszę się jakoś ogarnąć. Może to ze zmęczenia, myślę że w domu szybciej dojdę do siebie. Dzisiaj mój mąż pojechał zarejestrować naszą kruszynę w USC. Jutro kontrola w przychodni przyszpitalnej z powodu żółtaczki, którą miała. I pewnie jutro zapiszemy ją do jakiejś przychodni.

Starałam się podczytywać Was z telefonu, ale nie bardzo było kiedy. Nie wiem czy uda mi się nadrobić zaległości. W każdym razie gratuluję rozpakowanym Marcówkom a tym wciąż oczekującym życzę wytrwałości i by już nie musiały długo czekać. Ja w czwartek jeszcze pisałam do Was, że nic się nie dzieje i że humor nie dopisuje a o 20 zaczęły mi się regularne choć bardzo lekkie i bezbolesne skurcze co 5 min (bez żadnych wcześniejszych), jak dojechałam do szpitala po 23, miałam 3-4 cm rozwarcia a zaraz po ktg, czyli ok. 30 - 40 min później już 6-7 cm. Oczywiście nikomu nie życzę porodu jaki ja miałam, ale gdyby nie nagły obrót sprawy, poród mój byłby naprawdę szybki i znośny. Dni, które spędziłam w szpitalu nie były takie złe (choć trudno mi było gdy mała leżała pod lampą i mogłam ją tylko wyjmować na 30 min co 3 h na karmienie i nie mogłam dłużej być z nią). Czuję się teraz pewniej z nią w domu. Szpital, w którym rodziłam był bez zarzutu (no może jedzenie pozostawiało sporo do zyczenia ale byłam zaopatrywana w nie przez mamę i męża), opieka poporodowa jaką mogłam sobie wymarzyć - położne na każde zawołanie, uśmiechnięte i pomocne, same wręcz ciągle się dopytywały w czym mogą pomóc, co pokazać, bez względu na porę dnia czy nocy. Ale dobrze już być w domu.

Asince bardzo dziękuję za przekazanie informacji a Wam wszystkim za gratulacje.

Patrzę sobie na moje dziecię i czuję jak wypełnia mnie miłość do tego dziecka. Nawet niewyspanie i pobudki co 3 h nie są dla mnie żadnym problemem, jestem gotowa na każde poświęcenie dla niej. Jestem mamą!!!

Pozdrawiam Was wszystkie i życzę miłego dnia!

PS. Brzucha już prawie nie mam wcale!!! W zasadzie jest już płaski, choć jeszcze dość miękki.
 
Królowa Dramatu tule mocno Ciebie i Kruszynkę :) Będzie dobrze niedługo zapomnisz. Przykre są takie opowieści o porodzie chwili która powinna być piękna jest wręcz dramatyczna. Najważniejsze że z Małą wszystko w porządku.

Herbata ślicznie opisałaś swój poród jakbym tam była tak się czułam czytając. Wiele emocji w tym opisie jest. Z ciekawości zapytam jak wyglądał Twój pierwszy poród?
 
reklama
Heya Mamusie! Zaliczylam okropna noc, ta pelnia dala mi popalic, caly czas sie wiercilam na koncu wyladowalam "w nogach" i udalo mi sie usnac. Obudzil mnie maz pieta ;-) Teraz troszke sprzatam, pieke serniczek i planuje swieta i dania. Nozki zacisniete, nie rodzimy do wtorku, nie chce swiat spedzic w szpitalu jak mam mezulka w domu! Wydzielina conieco sie zwiekszyla i co jakis czas czuje naplyw wilgoci, mam nadzieje, ze to nie "odchodzenie wod na raty" :-)

Krolowo mam nadzieje, ze wlasnie w domku dojdziesz do siebie i chociaz troszke zapomnisz o swoich przezyciach...
Noelko spokojnie, juz niedlugo i my sie doczekamy pociech, juz blizej niz dalej :happy::tak:
Zuzkon, Makunia czekam na wiesci i kciuki zaciskam :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry