hej dziewczyny wczoraj wrocilismy do uk. postaram sie czesciej teraz sledzic wasze wpisy

w czwartek, 2 dni temu zrobilam kolejne usg, zarodek zywy, rosnie ladnie, natomiast krwiak ma juz 2x3cm. jest dokladnie przy szyjce macicy, gin sie dziwi ze wogole nie plamie, mowil, ze szybciej moze by sie wchlanial jakbym troche plamila. tlumaczyl mi ze czym bardziej krwiak sie bedzie powiekszal tym mniej kontaktu ze mna bedzie miala kruszynka, czyli powoli zabiera jej dostep do pozywienia, oddychania itd. w tym momencie nie sa w stanie nic zrobic. czas pokarze co bedzie dalej. mam brac caly czas luteine i jak najwiecej lezec.
prosto z lotniska pojechalismy wczoraj do przychodni gp nasciemnialam troche, ze mam bole, ze bylam w szpitalu w pl, pokazalam zdjecia z usg. musialam naklamac bo jak pisalam wczesniej oni nie zajmuja sie ciaza przed 12tyg.
trafilam na starego angola, wyraz twrazy juz mial malo sympatyczny, malo wiedzial na temat krwiaka, bardziej udawal, ze cos wie, nic konkretnego nie stwierdzil. powiedzial tylko ze tutaj w uk inaczej podchodza do ciazy i on nie zaleca mi lezenia tylko spacery

ze jak mam poronic to i tak poronie zadne lezenie na nic sie nie zda. juz kurde nie wiem czy tutaj kobiety z krwiakami maja po prostu szczescie ze udaje im sie zwalczyc je dalej prowadzac aktywne zycie, czy jest wiekszy procent poronien. Doktor powiedzial, ze wysle list do szpitala i w tym tyg powinni sie ze mna skontaktowac zeby zrobic usg. Jak do wtorku nie bede miec zadnego odzewu to sama tam zadzwonie i znowu bede sciemniac, ze zle sie czuje. No i spytal sie czy chce zwolnienie, powiedzialam ze tak bo sie boje i nie chce stracic tej ciazy bo staralismy sie ok 2 lat i zaszlismy na clomidzie. bylam z nim szera, ale chyba za bardzo sie nie przejal. Zwolnienie mam na tydz od wczoraj. czyli w przyszly piatek musze isc do pracy.
zadzwonilam po tym do pracy, czego sie najbardziej balam i wszyscy mnie ze ta karca. ale ja zawsze taka bylam, ze nawet chora chodzilam do pracy, bo czulam sie winna, ze inni musza za mnie wykonywac podwojna robote. wiem, ze to glupie, ale praca jest dla mnie wazna mam dosyc fajne stanowisko i nie chce go stracic. moja manager ktora na poczatku mnie straszyla wyslaniem na wczesne maternity byla nawet ok. powiedziala, ze poda to do kadr, bo lepiej zeby wiedzieli, bo zle to bedzie wygladalo, ze po urlopie od razu ide na zwolnienie. wiem ze i tak jest na mnie wkurzona, ale nic nie poradze. chce zatrzymac to malenstwo!
wiem, ze musimy sie przygotowac na najgorsze, ale nie da sie, nie chce o tym myslec, nie mialam jeszcze nawet kiedy sie porzadnie wyryczec i wczoraj w samolocie puscilo , najpierw ja ryczalam, a pozniej moj M troche, straszne to bylo bo on nigdy nie placze, widze, ze on to przezywa razem ze mna. kocham go bardzo

bede sie starala lezec jak najwiecej i pozytywnie myslec, caly czas gadamy do brzucha, zeby kruszynka byla silna
