hej Kobietki,
Witam przedpołudniowo, u nas słoneczko się przedziera, może wyskoczymy na krótki spacer chociaż, młody co prawda nadal nie odzyskał całkiem formy ale chyba powietrza trochę dobrze mu zrobi.
Z tym macierzyńskim faktycznie dziwnie, trzymam dla Was kciuki aby było po Waszej myśli.
Jeśli chodzi o prasowanie to chętnie dokonam wymiany usług

ja mogę prasować byle by ktoś za mnie poodkurzał, nienawidzę tej czynności
Martuśka dzięki za pocieszenie, moja Mamulka mówi podobnie, tak więc wybacz
Kociatka tej wersji się będę trzymać

U nas w domu to ja pierworodna i ponoć nie było widać, że dziecko jest, budziłam się tylko na jedzenie jako niemowlak, za to brat rok młodszy już porządnie dawał w kość, Ciocia ma 2córy i też pierwsza spokojniutka a druga od urodzenia diabełek wcielony. Teoria równowagi w przyrodzie do mnie przemawia


obym tylko nie była wyjątkiem potwierdzającym regułę.
Inna sprawa, że ja na Szczepcia narzekać nie mogę bo On kochane dziecie, tylko od urodzenie bardzo absorbujące, nawet teraz mimo, że ma swój pokoik zaraz obok kuchni to i tak wszystkie zabawki lądują tam gdzie ja akurat jestem, mimo, że ja zdecydowanie nie z tych matek które nad dzieckiem stoją i każdą chwilę mu poświęcają, zwłaszcza że od razu planowaliśmy drugie no i ja często na etacie samotnej matki ze względu na pracę Męża.
Maryńka głowa do góry u mnie Mama była tylko tydzień po urodzeniu Szczepcia, potem Mąż miał 2tygodnie urlopu a później zostałam sama, Ł akurat pracował w systemie dyżurowym po 12godzin i to w różnych porach dnia i nocy tak więc ja od początku uczyłam się jak wszystko robić sama, kąpać małego itp nie powiem, że jest łatwo ale można sobie poradzić:-)