E, to u mnie jest całkiem dobrze, mój mąż właśnie niedawno umył mi okna i posprzątał generalnie chałupę. No i ostatnio coraz chętniej i więcej czasu spędza z Filipem - oczywiście jest to tylko zabawa lub spacer, ale widzę, że jak dziecko podrosło i zrobiło się bardziej kontaktowe, to mąż bardziej się do niego zbliżył i chętniej z nim przebywa - nie muszę go już prosić, żeby się nim zajął - pobawił, jak chcę mieć chwilę na inne sprawy. A trzeba powiedzieć, że mój mąż w zabawie z naszym dzieciątkiem jest mistrzem i Filip te zabawy uwielbia. Aż piszczy jak widzi, że tata wraca z pracy i leci do niego na złamanie karku. Wyszło na to, że teraz to jemu częściej wisi na nodze niż mnie, hihi, taka mała zamiana ról, ale się doczekałam. Oczywiście sprawa karmienia i przewijania bez zmian, ale jak Filip bardzo marudzi, to czasem mąż chwyci za łyżeczkę. Ogólnie dobrze jest, czego i Wam życzę.
pozdrawiam
nikita