Bardzo proszę dajcie mi znać co sądzicie o mojej sytuacji. Jestem osobą bardzo nietowarzyską i w domu cenię sobie prywatność. Zostałam wychowana w taki sposób, u nas zawsze drzwi były zamknięte, zero znajomych. Rodzinę założyłam dość późno, mam dwójkę wspaniałych córeczek. Długo zastanawialiśmy się z mężem nad zorganizowaniem wspólnego mieszkania ponieważ mieszkamy w ciasnym pokoju. Wspólnie zdecydowaliśmy, że wyremontujemy dom po dziadkach męża. Wszystko wydaje się super, remont udało się zrobić dość niskim kosztem. Ja mam jednak dość spory problem, który narasta gdy jest coraz bliżej przeprowadzki aż do tego stopnia, że czuję strach przed przenoszeniem się tam i nie lubię tam w tej chwili jeździć. Otóż w tym samym domu, ale w mieszkaniu obok mieszka wujek męża, który bardzo zżył się z moją trzyletnią córeczką. Kiedy tam jeździmy on cały czas się nią zajmuje, ona znika u niego w domu, zamykają drzwi. Mąż nie ma nic przeciwko bo to jego wujek, a mnie ta sytuacja stresuje i przerasta. Moja córcia jest bardzo towarzyska i cały czas za nim woła. Boję się tego co będzie, jak mąż pojedzie do pracy a ja zostanę z córkami sama. Chce sobie mieszkać w spokoju. Nie są mi potrzebne takie kontakty. Proszę dajcie znać co sądzicie o tej sytuacji. Mam córcię przed nim zamknąć?