Witam, może ten mój wątek wyda się głupi, ale naprawdę bardzo przeżywam tą sprawę. Kilka miesięcy temu rozstałam się z ojcem mojego dziecka, który bardzo mnie poniżał i naprawdę odżyłam dzięki tej decyzji o rozstaniu. Wcześniej poświęcałam się przez ponad rok czasu dla dziecka, mimo, że mój partner był dobry dla dziecka absolutnie nie sprawdzał się jako partner i nie kochałam go, ale tłumaczyłam sobie, że dla dobra Mateuszka muszę się poświęcić. Odbiło się to bardzo negatywnie na nas obojgu i na dziecku jednak mój synek bardzo kocha ojca i nie zabraniam mu kontaktu z nim. Mój były też należycie wywiązuje się z ojcowskich obowiązków i gdy przychodzi mój mały skupia się wyłącznie na nim i nie da mi się dotknąc, ani przewinąć, ani nakarmić. Jak jest tata to nawet jak mu podaję picie to kiwa główką na "nie" bo chce, żeby tata mu podał. To samo dotyczy zabawek, gdy podchodzę by włączyć się do zabawy odbiera mi zabawki i przekazuje Tacie. Gdy go chcę przytulić odpycha mnie. Nie wiem jak mam to rozumieć, staram się być dobrą Matką, poświęcam 100% uwagi mojemu dziecku, a jest mi przykro tym bardziej, że ten koleś potrafi mi dopiec z tego powodu...nie wiem czy to normalne w tym wieku czy ja coś robię nie tak....Jak nie ma taty to Mateusz tak się nie zachowuje...
.
.