reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

reklama

problemy z jedzeniem u 1,5 rocznego dziecka

Aguu

Fanka BB :)
Dołączył(a)
21 Listopad 2008
Postów
4 280
Dodam jeszcze, że dziecko na prawdę nie potrzebuje dużych porcji.

 
reklama

Aguu

Fanka BB :)
Dołączył(a)
21 Listopad 2008
Postów
4 280
I polecam baaaardzo:
JPEG_20200617_125124_5067992356423868161.jpg
 

Kama777

Początkująca w BB
Dołączył(a)
8 Marzec 2019
Postów
29
Ja jestem tylko ciekawa czy córeczka przybiera na wadze i co w temacie ma do powiedzenia pediatra? Robiłaś córce badania? Ma jakieś niedobory?
Nie ma niedoborów, dobre wyniki i wagowo w środku normy. Nosi rozmiar 86, ok 11,5kg. dlatego pediatra twierdzi ze jest ok i nie ma problemów. A ja wiem, że to (przynajmniej po części przez wpychanie jedzenia)
 

Destino

Fanka BB :)
Dołączył(a)
2 Marzec 2016
Postów
8 786
Miasto
Kraków
Nie ma niedoborów, dobre wyniki i wagowo w środku normy. Nosi rozmiar 86, ok 11,5kg. dlatego pediatra twierdzi ze jest ok i nie ma problemów. A ja wiem, że to (przynajmniej po części przez wpychanie jedzenia)
Potrzebuje trochę spokoju by ci odpisać.
Napisałam, że jesteś zafilsowana, bo wiem co to znaczy. Moja córeczka jest skrajnym wcześniakiem ma 17 miesięcy i waży 7800. Wiem co znaczy być zafiksowanym na pkt jedzenia i jak odbija się to na dziecku. Twoje dziecko ma piękną wagę. Myślę, że ona jest raczej przejedzona i dlatego nie zainteresowana jedzeniem. I nie tyle jest niejadkiem ile jedzenie to dla niej przykra konieczność. Uważaj, bo teraz tworzą się powoli psychiczne blokady, co w przyszłości może przynieść opłakane skutki. Jeśli twoje dziecko nie je świadomie nieszkodzo narazie. Masz czas na wypracowanie dobrych nawyków. Pytanie, czy reagujesz na jej odmowę. Czy po prostu masz napisze brzydko "tucznika" w domu. Może się to skończyć tym, że jak będzie miała 2 lata i już nie będziesz jej "zniewalac" w krzesełku to zupełnie odmówi ci jedzenia. Może nabawić się jadłowstrętu, w przyszłości bulimii czy anoreksji. Tak trochę straszę, ale miej świadomość, że ta niechęć do jedzenia się utrwala za każdym razem, kiedy siadacie do posiłku a ona nie chce jeść.
Mój syn ma 2,5 roku waży 12,8kg. Może i lekarze będą się czepiali, ale ja muszę wypośrodkować między tym kiedy nie chce jeść, a kiedy jedzenia odmawia. Niejadek, co to znaczy? Nie mam niejadka. Mam dziecko, które potrafi zjeść dwudaniowy obiad większy niż dorosły facet. Owszem najczęściej tego nie robi, ale nie jest niejadkiem. Po prostu to wszystko odbija się na nim. Nawet kilka razy usłyszałam od lekarzy, żeby dawać tylko to, co chce jeść, choćby biszkopty. I karmić przy bajkach i zabawka h choć to nie wychowawcze. Ważniejsze, by jadł.
Helenka jadła i wymiotowała. Musiałam najpierw zniwelować silny odruch wymiotny. Później próby w instytucie żywienia, próby lekarzy by dziecko jadło książkowo, bez zabawiania przy stole skończyły się jadłowstrętem. Dziecko już zaczęło wybierać że zje i zwymiotuje. Lekarze chcieli sondę, potem stomię zakładać. Nie zgodziłam się. Wolę by się powoli rozjadala i w przyszłości samodzielnie jadła niż musiała korzystać z wspomagacze. Jak już nie będzie odwrotu pomyśle o tym. Póki co to mój problem, bo ja się muszę nagimnastykowac by ona zjadła, wręcz chciała jeść i cieszyła się jedzeniem, przybierala na wadze. Wciąż ma problem z twardymi pokarmami. Bierze przeżuwa i gryzie ładnie, ale nie przełyka, tylko wypluwa. Ja nie świruje. Ten etap mam za sobą. Dziś moje dzieci na widok jedzenia same lecą do talerza, próbują. Ale to wymagały nielada wyzwania. Jak czegoś nie chcą jeść to zmieniam na inne. Czasem muszę 10 obiadów ugotować. Na dodatek alergią nas mocno ogranicza. Też chciałabym dać dziecku serek, zupkę mleczna, twarożek, kakao. Niestety u mnie nabiału niemal nie ma w domu. Ciasto mogę tylko na oleju zrobić. Mimo to uwierz, nie jest tak źle.
Twoje dziecko trochę nie spełnia twoich oczekiwań, nieszkodzi. Nauczysz się tego. No i wierz mi twoje dziecko nie robi tego specjalnie. Ona nie ze złośliwości nie je. Twoja w tym głową, by jadła z checia. Jak? Szukaj tego co lubi i daj jej się cieszyć jedzeniem. Jak czasem spadnie z wagi nie szkodzi. Teraz też rusza się więcej, więcej kalorii spala więc nie będzie już tak przybierać. Jest też ciepło i dziecko je inaczej, często mniej a więcej pije.
Wiesz ja naprawdę rozumiem ta fiksacje bo też tego doświadczałam i jeszcze nie raz doswiadcze. Ale wiem też, że ona w żaden sposób nie jest dobra. Nie służy naszym dzieciom. Ty też byś nie chciała, by ktoś dawał ci jeść i kazał jeść wtedy, kiedy masz już dość. Te ciche i często niewidoczne momenty, w których dziecko mówi, że już nie chce to też nauka zaufania do rodzica. Sfera jedzenia rozciąga się na wiele różnych elementów. Dlatego ważne jest by robić to z głową. Rozmawiaj o tym, czytaj, oglądaj. Z czasem wypracuje cię z dzieciaczkiem super relacje również w tej dziedzinie. Widać, że jesteś zaangażowana a dziecko nie jest ci obojętne. Jesteście na dobrej drodze. Tylko pozwól się dziecku bardziej cieszyć jedzeniem. Jak czasem pominie posiłek świat się nie zawali. Zobaczysz. Może wtedy następny chętniej zje. No i 1,5 roku to jeszcze malutkie dziecko. Nie musi operować sztućcami. Praktyka uczyni z niej mistrza, zobaczysz, tylko dajcie sobie czas. Nic na siłę
 

Kama777

Początkująca w BB
Dołączył(a)
8 Marzec 2019
Postów
29
Potrzebuje trochę spokoju by ci odpisać.
Napisałam, że jesteś zafilsowana, bo wiem co to znaczy. Moja córeczka jest skrajnym wcześniakiem ma 17 miesięcy i waży 7800. Wiem co znaczy być zafiksowanym na pkt jedzenia i jak odbija się to na dziecku. Twoje dziecko ma piękną wagę. Myślę, że ona jest raczej przejedzona i dlatego nie zainteresowana jedzeniem. I nie tyle jest niejadkiem ile jedzenie to dla niej przykra konieczność. Uważaj, bo teraz tworzą się powoli psychiczne blokady, co w przyszłości może przynieść opłakane skutki. Jeśli twoje dziecko nie je świadomie nieszkodzo narazie. Masz czas na wypracowanie dobrych nawyków. Pytanie, czy reagujesz na jej odmowę. Czy po prostu masz napisze brzydko "tucznika" w domu. Może się to skończyć tym, że jak będzie miała 2 lata i już nie będziesz jej "zniewalac" w krzesełku to zupełnie odmówi ci jedzenia. Może nabawić się jadłowstrętu, w przyszłości bulimii czy anoreksji. Tak trochę straszę, ale miej świadomość, że ta niechęć do jedzenia się utrwala za każdym razem, kiedy siadacie do posiłku a ona nie chce jeść.
Mój syn ma 2,5 roku waży 12,8kg. Może i lekarze będą się czepiali, ale ja muszę wypośrodkować między tym kiedy nie chce jeść, a kiedy jedzenia odmawia. Niejadek, co to znaczy? Nie mam niejadka. Mam dziecko, które potrafi zjeść dwudaniowy obiad większy niż dorosły facet. Owszem najczęściej tego nie robi, ale nie jest niejadkiem. Po prostu to wszystko odbija się na nim. Nawet kilka razy usłyszałam od lekarzy, żeby dawać tylko to, co chce jeść, choćby biszkopty. I karmić przy bajkach i zabawka h choć to nie wychowawcze. Ważniejsze, by jadł.
Helenka jadła i wymiotowała. Musiałam najpierw zniwelować silny odruch wymiotny. Później próby w instytucie żywienia, próby lekarzy by dziecko jadło książkowo, bez zabawiania przy stole skończyły się jadłowstrętem. Dziecko już zaczęło wybierać że zje i zwymiotuje. Lekarze chcieli sondę, potem stomię zakładać. Nie zgodziłam się. Wolę by się powoli rozjadala i w przyszłości samodzielnie jadła niż musiała korzystać z wspomagacze. Jak już nie będzie odwrotu pomyśle o tym. Póki co to mój problem, bo ja się muszę nagimnastykowac by ona zjadła, wręcz chciała jeść i cieszyła się jedzeniem, przybierala na wadze. Wciąż ma problem z twardymi pokarmami. Bierze przeżuwa i gryzie ładnie, ale nie przełyka, tylko wypluwa. Ja nie świruje. Ten etap mam za sobą. Dziś moje dzieci na widok jedzenia same lecą do talerza, próbują. Ale to wymagały nielada wyzwania. Jak czegoś nie chcą jeść to zmieniam na inne. Czasem muszę 10 obiadów ugotować. Na dodatek alergią nas mocno ogranicza. Też chciałabym dać dziecku serek, zupkę mleczna, twarożek, kakao. Niestety u mnie nabiału niemal nie ma w domu. Ciasto mogę tylko na oleju zrobić. Mimo to uwierz, nie jest tak źle.
Twoje dziecko trochę nie spełnia twoich oczekiwań, nieszkodzi. Nauczysz się tego. No i wierz mi twoje dziecko nie robi tego specjalnie. Ona nie ze złośliwości nie je. Twoja w tym głową, by jadła z checia. Jak? Szukaj tego co lubi i daj jej się cieszyć jedzeniem. Jak czasem spadnie z wagi nie szkodzi. Teraz też rusza się więcej, więcej kalorii spala więc nie będzie już tak przybierać. Jest też ciepło i dziecko je inaczej, często mniej a więcej pije.
Wiesz ja naprawdę rozumiem ta fiksacje bo też tego doświadczałam i jeszcze nie raz doswiadcze. Ale wiem też, że ona w żaden sposób nie jest dobra. Nie służy naszym dzieciom. Ty też byś nie chciała, by ktoś dawał ci jeść i kazał jeść wtedy, kiedy masz już dość. Te ciche i często niewidoczne momenty, w których dziecko mówi, że już nie chce to też nauka zaufania do rodzica. Sfera jedzenia rozciąga się na wiele różnych elementów. Dlatego ważne jest by robić to z głową. Rozmawiaj o tym, czytaj, oglądaj. Z czasem wypracuje cię z dzieciaczkiem super relacje również w tej dziedzinie. Widać, że jesteś zaangażowana a dziecko nie jest ci obojętne. Jesteście na dobrej drodze. Tylko pozwól się dziecku bardziej cieszyć jedzeniem. Jak czasem pominie posiłek świat się nie zawali. Zobaczysz. Może wtedy następny chętniej zje. No i 1,5 roku to jeszcze malutkie dziecko. Nie musi operować sztućcami. Praktyka uczyni z niej mistrza, zobaczysz, tylko dajcie sobie czas. Nic na siłę
Nie do końca rozumiem.. mam nie zniewalać dziecka w krzesełku, czyli nie zabawiać? a jednocześnie piszesz, że Twoje dzieci również są zabawiane...to już nie pojmuję..
Właśnie o tą chęć z jedzenia mi chodzi.. nie wiem co zrobić, żeby z chęcią zjadła deser inny niż żółty ser lub garść orzeszków... a na obiad umiała pogryźć rybę z nierozdrobnionym warzywem.. Ciągle słyszę: "jak nie chce jeść to niech wyjdzie z krzesełka", tylko ja słyszę 'nie' przy pierwszym kęsie..
 
reklama

Destino

Fanka BB :)
Dołączył(a)
2 Marzec 2016
Postów
8 786
Miasto
Kraków
Nie do końca rozumiem.. mam nie zniewalać dziecka w krzesełku, czyli nie zabawiać? a jednocześnie piszesz, że Twoje dzieci również są zabawiane...to już nie pojmuję..
Właśnie o tą chęć z jedzenia mi chodzi.. nie wiem co zrobić, żeby z chęcią zjadła deser inny niż żółty ser lub garść orzeszków... a na obiad umiała pogryźć rybę z nierozdrobnionym warzywem.. Ciągle słyszę: "jak nie chce jeść to niech wyjdzie z krzesełka", tylko ja słyszę 'nie' przy pierwszym kęsie..

Dla mnie trochę zniewoleniem jest samo krzesełko, bo dziecko tak zwyczajnie nie umie z niego wyjść. Więc jest ograniczone i nieco zniewolone, bo tu jesteś ty naprzeciwko i czy chce czy nie dotrzesz do buzi z łyżeczką. Wiesz, to nie zarzut. To raczej fakt do przemyślenia, bo nie wiem czy umiesz czytać dziecko na tyle, by nawet w krzesełku mogło wybrać, czy będzie jadło czy nie. Oczywiście to też nie takie proste, widzę to po córce. Jak podaje pierwsza łyżkę jedzenia od razu odwraca głowę dając znać, że nie chce jeść. Wtedy delikatnie smaruje Ustka, ona oblizuje i decyduje, czy jej smakuje i będzie jadła czy nie. To też jest trochę na siłę, ale zupełnie nie da się niestety odpuścić. Tylko ten złoty środek, by dziecko od razu z góry nie skazało posiłku na niepowodzenie, a właśnie takim siłowym karmieniem. Trudno to trochę opisać, ale myślę, że wiesz o co mi chodzi. Moja córcia czasem od początku posiłku odwraca głowę, co wcale nie oznacza, że nie chce jeść, choć ktoś obcy tak by ten sygnał odebrał. Czasem tak mnie zaczepia. Potem zwyczajnie otwiera buzię. Pierwsza łyżeczkę zawsze daje na spróbowanie. Potem o a albo je (najczęściej je ze smakiem) albo nie. Z dziećmi, które mają kłopoty z jedzeniem nie jest lekko. Czasem wystarczy, że są zbyt zmęczone i nie zjedzą. Trzeba być bardzo delikatnym, cierpliwym, spokojnym. My np. jemy posiłki wspólnie przy stole i to pomaga. Teraz to w ogóle najchętniej to jadlaby zojego talerza i powoli tak się będziemy karmić. Bez krzesełka, przy stole na kolanach we trójkę. To dopiero wyzwanie dla mnie
Wiesz ja zabawianie nie neguje. Choć osobiście nie stosuje. Mój m owszem. Ja umiem docierać do Helenki. Dużo już przeszłyśmy i dziś woli jeść jak z nią rozmawiam. To wszystko ewoluuje. Jestem w tym wszystkim dość elastyczna.
 
reklama
Do góry