Tosiaczek no mieszkamy u moich rodziców (tez mamy mieszkanko, ale na pietrze) z tym że oni sa świeżo po rozwodzie wiec samo to już daje do myslenia jaka napieta sytuacja jest w całym domu... oprócz tego zwalił nam sie na głowe problem z kredytem i kilka innych spraw... Co do wychowywana Jakuba... nie pozwalamy by sie wtrącali (jedynie pomogą i np. zostana z małym godzinke, dwie) ale oni i tak sie wtrącaja i to jest kolejny powód nieporozumień... ostatnio do naszego zycia zaczeły sie mieszać osoby trzecie (oczywiście rodzina dalsza, która nic nie wie co jest u nas w domu) i wychodza z tego niesamowite plotki... gdybym tak miała wszystko teraz opisywac to bym do jutra nieskaczyła... staram sie tym aż tak nieprzejmować, ale co krok nowa plotka i nowy problem... wiec rozumiecie skąd te nerwy...
tez długo by opowiadać...

Bałam się jak Jula przyjmie siostrę, ale okazało się, że niepotrzebnie. Co chwila podchodzi do małej żeby ją całować i tulić i robi to bardzo delikatnie:-) Z dziewczynkami radzę sobie bez problemu, czasem Jula przy karmieniu wiesza mi się na szyi, ale to malutki dyskomfort. Teraz bardzo się cieszę, że jest taka mała różnica i wiem, że dam radę
