To ja mam podobnie jak kruczka - jakieś 5-6kg na plusie... i to mimo podjadaniu słodyczy. Jak nie jadłam słodkości, to w ogóle nie tyłam... tak gdzieś do połowy ciąży.
Ale u mnie to jest tak, że całe życie byłam bardzo szczupła i miałam niedowagę, momentami nawet wychudzenie wg BMI. A po Gosi zostało mi 8kg, co dało mi BMI 23 - niby prawidłowe, ale jak dla mnie to dużo, bo zawsze miałam BMI ok. 17-18,5. Wydaje mi się, że po prostu mój organizm wraca do swojej normy.
Dodam jeszcze, że chyba mam jakiś ciężki kościec, bo zawsze wyglądałam na szczupleją niż wskazywałaby na to moja waga, tzn. moje koleżanki w LO o identycznej wadze i wzroście wyglądały na "normalne" , a ja przy nich na "chudzielca".