reklama

nasze buźki!

reklama
hej kochane, ale fajne zdjecia!

ja tez kocham owczarki niemieckie... od urodzenia wlasnie mi towarzyszyly sunie, obie Diany (jedna po drugiej). pierwsza byla niesamowita, moj tata wzial ja z policji kilka lat przed moim urodzeniem, kiedy miala 1,5 roku - bo zostala postrzelona podczas akcji (jej pan zginal..). byla NIEZWYKLE madra, tak wyuczona, grzeczna, wspaniala... ale jak mialam 5 lat to wpadla pod samochod :/ moj tata strasznie to przezyl... ale po niecalym roku wzielismy malenka Dianke - i tez byla z tata na tersurze, ale byla NIESAMOWICIE energiczna ;) w zyciu nie spotkalam psa o takim potencjale energii ;) szalala jak nie wiem, ale doskonale przy tym wyczuwala nasz nastroj... w ogole to byla moja psinka, moja przyjaciolka. jak raz bylo mi strasznie smutno i zle i plakalam w swoim pokoju, przyszla i tak dlugo tracala mnie nosem, az ja przytulilam mocno i tak sobie z nia lezalam na dywanie, obejmujac i wyplakujac sobie oczka :) i zasnelam... obudzilam sie 3h pozniej, a ona nawet nie drgnela!!! taki madry i kochany pies... niestety, jak przeprowadzilismy sie z domku do mieszkania, to strasznie osowiala... zaczely jej wylazic wlosy, nie chciala sie ruszac i weterynarz stwierdzil, ze to depresja.. i wywiezlismy ja do mojego kochanego wujka na wies, tam znowu miala gdzie biegac i szalec... heh :) jak ja odwiedzilismy 6 lat temu, to mnie poznala (po kilku latach mieszkania u obcych) :) niestety wkrotce zmarla... postrzelil ja jakis idiota na polowaniu (wokol gospodarstwa wujka sa lasy) >:(

mialam jeszcze 2 koty w domu - persa Mea (spokojna dama) i norweskiego lesnego Dzikusa (Dzidzie) - tez wariatke :)
Mea to byla kotka mojej siostry, tak ja kochala, ze jak Sonia wyjezdzala, to Mea nie chciala jesc, wiecznie miauczala przed jej pokojem albo spala na jej poduszce.. zyla 15 lat! miala gronkowca zlocistego od malego kicia, potem powiekszone serduszko (4 razy wieksza jedna komora), raka.. weternarze za kazdym razem chcieli ja usypiac, ale nie pozwalalismy (stwierdzilismy, ze dopoki sie nie meczy, nie zrobimy tego, bo nam serce peknie)... w koncu trafilismy na weterynarza, ktory nas zrozumial i leczyl ja bardzo dlugo, przedluzal jej zycie... odeszla w zeszlym roku :( strasznie plakalismy... prawie cale zycie moje i mojej siostry byla z nami...
a Dzidzia po smierci Mesi tez oszalala ;) klei sie do nas jak nie wiem... ;) wkleje wam fotki, jak znajde :)
 
No i obiecanego dotrzymuje oto "grubas" czyli Yorker ( wołam na niego grubas bo sie spasł ostatnio :P ) A wogóle to na tych zdjęciach jakoś tak na małego wygląda w rzeczywistości jest wyższy i szerszy ;)





I jeszcze raz Twisterek :D



 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry