kurcze, oby bylo, jak mowisz,
luckymama... bo nie chcialabym strasznie tego stracic, co nas laczy. mysle, ze raczej marne szanse

ale jednak dzidzia to rewolucja. a my jestesmy oboje tacy mlodzi jeszcze... czasem sie zastanawiam, czy sie nie pospieszylismy troche z dzidziolem... czy nie bedzie klotni o Fifke, jak go wychowywac itp. boje sie tez, zeby mi nie odwalilo na punkcie malucha - wiecie, zeby sie moj m nie poczul "zbedny" i odsuniety... bo tak naprawde on jest dla mnie najwazniejszy, a ja dla niego - przynajmniej na razie - i nie wyobrazam sobie, zeby moglo byc inaczej

on chyba tez nie

mysle, ze oboje czeka nas zimny prysznic

ale nie znaczy to, ze nie cieszymy sie z Filipka! wrecz odwrotnie
jejku, mam nadzieje, ze to rozumiecie! nie chce na wyrodna matke wyjsc
