No jesteśmy trochę zakręcone w tej ciąży. Ja wczoraj uniknęłam mandatu dzięki ciąży. Zaparkowałam sobie w miejscu gdzie nie wolno. Przychodzi Pan strażnik miejski i mówi do mnie że mam dokumenty przygotować a ja się pytam o co cho ? A on, że stoję na zakazie. Dałam mu dokumenty, on mnie pyta , czemu tu zaparkowałam i czemu nie patrzę na znaki, a ja że w tej ciąży taka rozkojarzona jestem. Uśmiechnął się i oddał dokumenty. Powiedział, że następnym razem będzie 100zł. Ufffffffffffffff