Hej dziewczyny!
Mam, jak już wiecie, problem z bolącym kręgosłupem (wspominałam o tym na pogaduchach). Martwi mnie to że boli mnie coraz bardziej, do tego stopnia że budzę sie w nocy z bólu, nie mogę się przewrócić, zmienić pozycji a czasami nawet złapać oddechu bo tak boli jak oddycham, że pozostaje mi tylko płytko sapać. Do tego drętwieją mi ręce. Najbardziej boli w okolicy piersiowej i właśnie nad ranem, godzina 4 - 5, więc to nie jest taki typowy bój z przemęczenia i ciężaru który się lokuje w okolicy lędźwiowej.
Ostatnio położna z którą rozmawiałam zaleciła mi wizytę u ortopedy. bo stwierdziła że mogę mieć problem z naturalnym porodem i lekarz powinien rozważyć czy mam mieć cc.
Wcześniej mój gin mi mówił że wizyta u ortopedy nie ma sensu bo i tak nic nie poradzi, ani prześwietlenia ani leków przecież nie mogę stosować. Cesarki boję się chyba bardziej niż porodu, chcę małą od razu przytulić i nakarmić, a tak będzie musiała czekać aż się obudzę.
Aktualnie jestem przed wizytą u rodzinnego po skierowanie do ortopedy, przynajmniej porozmawiam na ile teki problem jest powszechny.
Mam pytanie - czy któraś z Was ma taki problem? Jeżeli tak jak sobie z tym radzicie? Czy konsultowałyście to ze specjalistami?
Ja jestem po wizycie u fizjoterapeutki, która powiedziała mi tylko że niestety nic się nie za z tym zrobić i muszę wzmacniać mięśnie, co też robię. Wczoraj byłam na basenie, a dziś nie mogłam w nocy poruszyć się z bólu, to jakiś koszmar! Kompletnie nie wiem co robić, jak macie podobne doświadczenia, proszę dajcie znać, bo już sama nie wiem czy tylko ja tak mam?