reklama

Nasze sprawy...

Lapie slabo szpitalny net. Melduje, ze zyje. Szyjka 2,5cm, zamknieta, ale bywaja skurcze. Poki co leze, ale jutro moge zejsc na szkole rodzenia.

Jest mi trudno, bo tu ciagle wywoluja porody, non stop laski narzekaja jak im zle zamiast sie cieszyc, ze dotrwaly. Leb mi peka od ciaglych ktg, jekow porodowych i budzenia na leki co 2h. U lasek wywolywanych mezowie siedza po 12h, moj wpada max na godz, bo pies, prace i dziwnie mu patrzec na wijace sie od skurczow dziewczyny.

Bobo, gratuluje przelamania lekow :)

Sciskam Was wszystkie mocno!!!
 
reklama
anisiaj milo ze zajrzalas. tesknimy za Toba , oby czas szybko zlecial i zebyscie mogly wrocic z Zosia juz po tej stronie brzuszka do domku.

Julcia juz oporzadzona walczy ze snem w lozeczku hihi
 
Ostatnia edycja:
bietka juz sie mniej boje. dzis poszlo " z grubej rury" hihi juz gorzej byc nie moze hehe. kanalowego nie powinnam miec i bedzie mi robil po 2 zeby na raz wiec i wizyt mniej. najgorsze sie przelamac pozniej juz idzie hihi. a Ty kiedy sie wybierasz?
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry