Ja znów tylko daję znak, że żyję. Wczoraj wróciliśmy raniutko z Mazur, pędem do pracy, dziś też w robocie i jutro znów jedziemy na Mazury. Chłopcy zostali z moimi rodzicami. Więc dzis wieczorem jakieś kino pewnie będzie. :-) Trzeba korzystać, że nie ma dzieci.
Teraz mnie nie będzie dłużej, bo w Warszawie będę dopiero po 15. sierpnia. A potem jeśli się uda to skoczymy jeszcze na kilka dni do Brukseli i do Luxemburga. Tak więc na dobre zawitam do Was dopiero pod koniec sierpnia albo we wrzesniu.