Rusałko, nie zdążę do Ciebie dołączyć :-) pewnie dopiero w grudniu/ styczniu rozpoczniemy starania :-)
A co do cc- gdybym miała możliwość wyboru, też bym tak wybrała- choć ja z nieco innego powodu niż Rusałka. Ja się po prostu koszmarnie boję porodu po tym, co miałam jak rodziłam Martusię. W zasadzie to nie wiem, czy było jak było dlatego, że przez ostatnie 10 tyg brałam leki przeciwskurczowe, czy jakaś wada w mojej budowie, ale strach przed tym, by to się nie powtórzyło jakoś za bardzo przez te prawie 4 lata nie zmalał. A co do negatywnych skutków dla dziecka- te też mogą wystąpić przy porodzie naturalnym. Po prawie 10 godzinach miałam skurcze co chwilę, właściwie to już chwilami nie wiedziałam, czy to ten sam czy już się zaczął następny, rozwarcie pozostawało na 2 palce i koniec. I niby cały czas dzidzia byłam monitorowana, jak tylko coś zaczęło być nie tak od razu cesarka, a i tak na Mysi się to odbiło. Urodziła się z lekkim niedotlenieniem, słabym napięciem mięśniowym, i do dziś się ciągną skutki tego. Miała zaburzenia neurologiczne, walczyliśmy z asymetrią, w związku ze słabym napięciem mięśni ma problemy z wymową- mimo ćwiczeń język dalej ucieka między zęby. Przy pojawieniu się każdego z tych problemów pojawiały się pytania o przebieg porodu- i komentarz w stylu- to mamy wszystko jasne.
Dużo zależy od nastawienia, a ja mam negatywne i boję się, że nie uda mi się tego zmienić- więc wolałabym cc.