Dzieciaki ok. Zdrowe i w formie a to najwazniejsze. Julek od wrzesnia chodzi sam do zerowki (do czego sie jeszcze chyba niezupelnie przyzwyczailam bo po 12 chodze od okna do okna;-)) Co do reszty to z nowosci tyle, ze na letnich wakacjach nauczyl sie plywac i oby tego nie zatracic zaczelismy mniej wiecej systematycznie dwa razy w miesiacu chodzic na basen. Rezultat jest taki, ze od dwoch tygodni plywa tez Zoska :-) Poza tym zima to dla nas czas na sporty zimowe: narty, lyzwy, sanki. Wszystkie bardzo lubiane - choc w taki mroz lekko musimy sie zmuszac do wyjscia (a wlasciwie ja sie musze zmuszac bo dzieciaki zawsze chetne). Dzis rozpoczely sie tu ferie zimowe i jutro rano zmykamy na tydzien na narty. Wypozyczylam dzieciakom narty na caly sezon i musze powiedziec, ze Zoska chwycila bakcyla i chyba bedzie lepsza niz Julek patrzac na postawe i postepy jakie robi:-). No a po powrocie z nart ruszamy do Polski na drugi tydzien ferii...poleniuchowac dziadkow:-) Wiec znow nas nie bedzie :-(
Tyle minelo a tak naprawde nie wiem nawet o czym pisac.... ;-)