reklama

Nieobecnosci...

Cicha, super, że się odezwałaś. Brawo dla dzieciaków, że takie aktywne. Czyli Julek równa do standardów i sam do zerówki chodzi. Pamiętam jak pisałaś o zwyczajach i jakie to dzieciaki samodzielne. Nie powiem, że nie licze na dawke pięknych zdjęć i filmiki z nart:tak:
 
reklama
Cicha nie musisz pisac-nadrobisz zdjeciami ;-)
Wiesz co ja to czuje ze jeszcze swiat uslyszy o tych Twoich dzieciach :-) Jak juz za mlodu tak smigaja na tych nartach...teraz jeszcze plywanie...super :) powinnam brac przyklad z Was to i bym nie nazekala na nadprogramowe kg. ;))))))
Udanego wypoczynku i wroc do nas :)
 
Pati ja z nimi latam ...a na kilogramy narzekam. Lata robia swoje w moim przypadku;-) albo tutejsze fondue i raclette...ale w koncu sezon zimowy wiec trzeba sobie troszke dogodzic;-)
A co do dzieci to musze powiedziec, ze one absolutnie nie wyrozniaja sie z grona rowiesnikow...a rzeklabym wrecz, ze Julek nalezy raczej do tych misiowatych tzn. tych wolniejszych i mniej skoordynowanych. Tym plywaniem nas zaskoczyl bo faktycznie jakos mu to latwo przyszlo i faktycznie plywa jako jedyny w swojej grupie (tyle, ze Zoska go pobila tempem ;-)). Ale narty to tu dzieci maja we krwi i widzialam juz takie 3 letnie krasnale zasuwajace na stoku, ze tylko swist. Moje na szwajcarskie standardy raczej w koncowce normy.... :-) Zoska moze nieco lepiej...ale to diabel wrodzony co mysli, ze wszystko potrafi:-)
 
Cicha, bardzo się cieszę, że się odezwałaś :-)
Nie dziwię się, że do samodzielnych wedrówek Julka cięzko się przyzwyczaić. Choć pewnie poczucie bezpieczeństwa masz spore.
Zośka niezła agentka, że tak brata goni we wszystkim. ;-)
 
reklama
Oj Pati jestem,jestem. Walczę z Ali pampersem i powoli zaczynam siwieć. To dziecko jest tak uparte, że ręce mi opadają. Chodzę za nią krok w krok i dalej zero postępów. Ma prawie 2,6 roku i jest jej obojętne czy ma mokro czy nie. Chodzi w zasiusianych majtach i nic sobie z tego nie robi. I co gorsza śmieje mi się prosto w twarz. Po za tym zaczęła samodzielnie jeść i bić moją podopieczną. Muszę ją cały czas kontrolować. A czas ucieka mi między palcami. W marcu zapisuję ją do przedszkola. Będę chciała ją wypchnąć z domu od września i do tego czasu muszę zdjąć definitywnie pampa. A tak to spoko. Ola rozrabia, Adam w delegacji. Sielanka.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry