Pati ja z nimi latam ...a na kilogramy narzekam. Lata robia swoje w moim przypadku;-) albo tutejsze fondue i raclette...ale w koncu sezon zimowy wiec trzeba sobie troszke dogodzic;-)
A co do dzieci to musze powiedziec, ze one absolutnie nie wyrozniaja sie z grona rowiesnikow...a rzeklabym wrecz, ze Julek nalezy raczej do tych misiowatych tzn. tych wolniejszych i mniej skoordynowanych. Tym plywaniem nas zaskoczyl bo faktycznie jakos mu to latwo przyszlo i faktycznie plywa jako jedyny w swojej grupie (tyle, ze Zoska go pobila tempem ;-)). Ale narty to tu dzieci maja we krwi i widzialam juz takie 3 letnie krasnale zasuwajace na stoku, ze tylko swist. Moje na szwajcarskie standardy raczej w koncowce normy.... :-) Zoska moze nieco lepiej...ale to diabel wrodzony co mysli, ze wszystko potrafi:-)