No a ja tylko doniose, ze my juz pozegnalismy wzgorza San Francisco i jestesmy od niedzieli w domu. Podroz minela bez problemow a nawet moge powiedziec, ze bardzo dobrze bo Julek glownie spal albo wygladal przez okno/bawil sie w nogach/zaczepial stuardesy a my z mezem (wstyd sie przyznac) obalilismy prawie cala butelke wina (tak nam pani stuardesa dolewala:-)) Teraz moje dziecko na nowo poznaje wszystkie katy i przyzwyczaja sie do nowych warunkow (czyt. wszedzie go pelno) a ja pospiesznie probuje doprowadzic dom i ogrod do stanu wzglednie przyjemnego oku i zaczecajego do kupna;-) W sobote mamy spotkanie z agentem nieruchomosci a po nim juz pewnie jedynie bedziemy czekac na potencjaalnego kupca. W kazdym badz razie na razie przez te wszystkie zawirowania czasu na dluzsze siedzenie na bb brak:-( (sporadycznie co prawda podczytuje, zeby wiedziec co tam slychac no i mam nadzieje, ze od czasu do czasu uda sie cos napisac a za jakis tydzien ogolnie zrobi sie spokojniej i czasu bedzie wiecej:-))
Stokrotki sama lecisz, ze Ci sie nie chce?