Mój miesięczny synek ma dziwne objawy: codziennie o tej samej porze (około 23.00/24.00, wtedy przypada karmienie) dostaje spazmów po jakimś czasie po karmieniu. Jest najedzony, odbity, po czkawce, po czym położony do łóżka nie śpi, po kilku minutach zaczyna się straszny płacz, podkurczanie nóżek, wierzganie, chrząkanie, stękanie przerywane płaczem. Wszelkie mietody uspokajania nie działają. Jest karmiony mieszanie: moim mlekiem oraz modyfikowanym Nan Active ( mam mało pokarmu więc jest dokarmiany). Przez cały dzień ładnie puszcza bączki a wtedy w nocy : nic.Taki trans trwa nawet 3 godziny. Co więcej od paru dni jego kupka się zmieniła: jest zielona, rzadsza i czasem wylatuje pod ciśnieniem. Przez pierwsze 2 tygodnie robił kupy parę razy dziennie teraz jeśli pojawia się raz na dobę to jest dobrze. Zastanawia mnie dlaczego karmienie w ciągu dnia nie przynosi podobnych akcji. Tylko to jedno o w miarę stałej godzinie. Czy to może być nietolerancja laktozy?