reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • UWAGA. Kolejne spotkania

    7. kwietnia widzimy się o 15:00 z fizjoterapeutką uroginekologiczną,

    8. kwietnia o 21: 00 spotkanie z psycholog okołoporodową

    9. kwietnia o 21:00 fizjoterapeutka będzie nas uczyć oddychania, które może na pomóc w razie zakażenia koronawirusowego i duszności

    Wskakuj na YT BB. Sprawdź najnowsze spotkania .

    UWAGA. Link do gotowych nagrań ze specjalistami!

    Tych rozmów nie możesz przegapić. Zobacz .

    Koronawirus. To musisz wiedzieć.

    Wiadomości, rozmowy, wsparcie Dołącz.

reklama

Odejsc czy nie?

aleksandrala

Zaciekawiona BB
Dołączył(a)
5 Marzec 2018
Postów
41
Rozwiązania
0
Czesc, jestem zarejestrowana tu od niedawna ale to juz moj 4 zalozony temat tutaj. Pisze do was teraz bardzo smutna i licze ze doradzicie mi co zrobic. Wiec jestem ze swoim facetem 2,5r.. odkad jestem w ciazy drazni mnie non stop i bawi go to ze sie denerwuje. Ciagle musze mu cos mowic, ciagle o cos sie prosic i walczyc np „zloz cv do tamtej pracy bo jest lzejsza, wygodniejsza i wiecej placa a za 2 tys dziecka i nas nie utrzymamy” albo „napisz do kolego wypytaj o prace” albo zle sie czul to napisalam zeby szedl do lekarza a nie przyjezdzal i mnie zarazal.. dodam ze przy kazdej mojej prosbie musialam z nim doslownie walczyc i sie klocic.. bo sie nie da po dobroci. Napisal do kolegi z wielkim trudem, CV nadal nie zlozyl bo chce „poczekac do kwietnia”.. o lekarzu mowilam a raczej klocilam sie w pon i dalej nie poszedl bo rzekomo zalezy mu tyllo na zdrowiu moim i dziecka a jak ja mam byc zdrowa i dziecko skoro on przyjezdza i roznosi zarazki? Ciagle jet ze sie zle czuje i ciagle tego wysluchuje a nic z tym nie robi.. mysli ze jak bedzie dziecko to bedzie mi tez ciagle mowil ze sie zle czuje? Zeby go zmotywowac urwalam kontakt bo tylko sie denerwowalam a to niedobrze dla dziecka bo non stop przez niego sie denerwuje.. ciagle musze mu uswiadamiac ze bedziemy mieli dziecko, ze wypada byc odpowiedzialnym za siebie bo jak chxe byc za kogos innego skoro za siebie nie potrafi.. no i dzisiaj pyta mnie czy smutna jestem bo nie przyjechal to mowie ze tak a on ze sama mowilam ze ma nie przyjezdzac dopoki nie pojdzie do lekarza.. (pisalam to w pon a jest czwartek) i napisalam ze szkoda ze tego ze ma isc do lekarza nie trzyma sie tak jak tego zeby nie przyjezdzac.. napisalam mu ze jak go nie bylo 4 dni i sobie radzilam sama tak niech go dalej nie bedzie a on mowi ze „na weekend przyjade i cos zorganizuje” a ja doskonale wiem ze on tak pisze nie dlateho ze jest taki wspanialomyslny tylko dlatego ze go teraz boli glowa i nie przyjedzie i sie usprawiedliwia.. Doradzcie mi co mam robic bo odkad jestem w ciazy prawie ciagle przez niego placze nie mowiac juz o tym ze dzien w dzien chodze wsciekla az mnie boli brzuszek.. napisal mi „przepraszam” i jak nie przyjechal tak juz nie przyjedzie akurat gdy mimo zlosci potrzebuje sie przytulic po prostu.. czuje jakby ciaza „zepsula” wszystko co mieszy nami bylo dobre.. ja zle znosze ciaze, jesyem nerwowa, potrzebuje wsparcia i zrozumienia a dostaje to tylko od moich rodzicow.. gdyby nie oni totalnie bym sie zalamala. wiem ze jest to chaotycznie napisane ale po prostu tyle tego jest ze nie sposob wszystko zebrac do kupy
 
Ostatnia edycja:
reklama

happybeti

show must go on...
Dołączył(a)
25 Listopad 2010
Postów
6 135
Miasto
Søllinge
Rozwiązania
16
Ech...Dziewczyno....
Ciagle pretensje o wszystko do swojego faceta, a SAMA nie robisz NIC , by w Waszym zwiazku bylo lepiej. bo przeciez ciagle wyrzuty, pretensje i pouczanie nie sa sposobem na to .
Sama nie chcesz z nim mieszkac, wolisz z rodzicami , ale masz pretensje, ze nie przyjezdza . A moze on nie lubi przyjezdzac do Twojego domu ? Moze wolaby, byscie, jak normalna para, mieszkali razem ? Kiedy masz zamiar zdecydowac sie na wspolne zycie z nim ? Czy tylko "na odleglosc" chcez "pociagac za sznurki" i nim dyrygowac ? Czy on jest jakis ulomny, ubezwlasnowolniony, bys wiecznie TY mowila mu , co ma zrobic ? Nie ma wlasnego rozumu ? Bo jesli tak, to daj sobie spokoj, potrzebujesz normalnego faceta i ojca dla dziecka, a nie dziecka, ktorym masz sie opiekowac i mowic mu, co ma zrobic.
Piszesz, ze nie chce zmienic pracy,ze za 2000 nie utrzymacie rodziny. A co z Twoja praca ? Teraz jestes na zwolnieniu lekarskim ? To chyba po macierzynskim wrocisz do pracy i beda 2 pensje ? Czy nie pracowalas, tylko mowisz facetowi, jaka ma miec prace ? On ma w tej sprawie cos do powiedzenia, czy tylko Ty , z wysokosci swojego piedestalu ciezarnej Matki-Polki , wiesz najlepiej i wydajesz polecenia ? Ciaza to normalna sprawa, miliardy kobiet na swiecie to przechodza, normalnie przy tym zyjac i funkcjonujac. A Ty nawet na terapie, ktora masz zalecana, raz w tygodniu nie chcesz pojechac ani skorzystac z niej online . Tylko tkwisz w domu i rozpamietujesz i uzalasz sie nad soba.
Nie powiem ci "wez sie w garsc", bo wiem, ze przy depresji to nie jest sposob, ale wez sie za terapie w koncu , bo to jedyna rzecz w obecnej sytuacji, ktora moze Ci pomoc.
A tak w ogole to rozmawialas SZCZERZE z rodzicami, z mama ? Jak ona widzi to twoje trzymanie sie kurczowo jej spodnicy ? Czytalam Twoj poprzedni post i znam Twoje obawy . Ale moze Twojej mamie nie jest potrzebna Twoja ciagla "opieka", bo, z tego co piszesz, jest mloda osoba, ktora doskonale radzi sobie sama. Moze czas zaczac zyc wlasnym zyciem, skoro zdecydowalas sie na partnera i dziecko ? wiesz, nie mozna zjesc ciasteczka i je nadal miec, musisz postawic nastepny krok.
Powiem Ci, ze wysylasz sprzeczne komunikaty - "nie przyjezdzaj" , choc chcesz, by przyjechal i masz pretensje, ze tego nie zrobil. Nie poszedl do lekarza ? Jesli to jakis wirus albo grypa, to i tak lekarz nic mu nie pomoze, lepiej, by wlasnie zostal w domu i wydobrzal. A tak btw- gdy bedziecie mieszkac razem i on zachoruje, to wyrzucisz go z domu, by nie zarazal ? Takie rzeczy sie zdarzaja w rodzinie , czasem jedno z rodzicow jest chore, bywa ...Co wtedy zrobisz ?
Przestan ciosac kolki na glowie facetowi , bo on ma takie samom prawo do wlasnych decyzji i stanowienia o sobie, jak Ty . Zwlaszcza, ze to TY nie chcesz z nim zamieszkac, wolisz zwiazek "na odleglosc" , wolisz tkwic w swoim "starym" zyciu. To dlaczego ON ma w swoim cos zmieniac ?

Nie pisze tego zlosliwie, tylko, bys spojrzala z innej perspektywy .Nie "ja w ciazy -pepek swiata i wszystko ma sie krecic wokol mnie" . Owszem, opieka i wsparcie ze strony partnera Ci sie "nalezy", jak psu buda. Tylko Ty go odpychasz, trzymasz na dystans, a jednoczesnie wymagasz podporzadkowania calkowitego , bo "Ty wiesz lepiej" .
Co ci daje prawo tak uwazac ? Moze najpierw uporzadkuj SWOJE zycie, uczucia i priorytety, a potem zacznij mowic partnerowi, co ma robic ? Bedziesz przynajmniej wiarygodna.

Bo jesli czegos nie zrobisz ZE SOBA , to czarno widze przyszlosc tego zwiazku .
 

Flammie

Fanka BB :)
Dołączył(a)
22 Marzec 2016
Postów
1 380
Rozwiązania
4
Napisze ci pare rzeczy do przemyslenia. Nie odbieraj tego jako ataku na ciebie albo bronienia twojego faceta.
1. Przede wszystkim zadalas zle pytanie zlym osobom. Powinnas zapytac siebie czy go kochasz bezinteresownie i chcesz z nim tworzyc rodzine.
2. Zmniejsz swoje oczekiwania i wymagania. Nie niancz go, nie narzekaj, nie dyryguj nim. Nikt tego nie lubi. Co jesli on by tobie tak ciagle trul? Wymagal, ze masz robic to co on chce itd. To sie moze skonczyc tym, ze on odejdzie nie ty. Poza tym jest spora szansa, ze zaden mezczyzna nie bedzie wystarczajaco dobry dla ciebie. Zaakceptuj, ze nikt nie jest idealny i nie można nikogo zmieniac pod wlasne widzimi sie.
3. Daj mu szanse by sam oswoil sie z mysla, ze bedzie ojcem i co to tak na prawde oznacza. Ze bedzie musial was utrzymac, ze bedzie musial dokonac zmian w swoim zyciu. Nikt nie rodzi sie z wiedza jak byc rodzicem. Czesto mezczyzni ktorzy świadomie starali sie o dziecko potrzebuja czasu. U was to dopiero 15 tydz ciazy.
4. Spojrz na niego pozytywnym okiem: jest z toba, chce byc ojcem, ma zdjecie w ramce!! Docen to i zaakceptuj go jakim jest, to co jest nie tak w zwiazku da sie rozwiazac spokojna rozmowa, bez wypominania, oskarzania, wymagania.
5. Sprobuj przypomniec sobie co do niego czulas na poczatku znajomosci i pielegnuj to uczucie.
6. Zawsze będziecie związani przez to dziecko. Nawet jak odejdziesz będziesz musiala prawnie uregulowac wiele rzeczy, wiec to tez nie jest proste rozwiazanie.
7. Pomysl tez dlaczego prosisz go by szedł do lekarza. Bo nie chcesz by cie zarazal? A dlaczego nie, ze martwisz sie o jego zdrowie?
8. Teraz hormony buzuja, wiec pomysl, ze pewnie nie jest tak źle w rzeczywistosci jak ci sie zdaje ;)

Jesli chcemy dokonac jakis zmian w naszym zyciu czesto trzeba zaczac od siebie i wlasnego podejscia do zycia i ludzi. Zwykle troche optymizmu i bezinteresownosci zmienia baaardzo duzo.
Mam nadzieje, ze uda wam sie jakos dogadac i stworzycie fajna rodzinke. Powodzenia!!
 

happybeti

show must go on...
Dołączył(a)
25 Listopad 2010
Postów
6 135
Miasto
Søllinge
Rozwiązania
16
Czyli Ty masz 18 lat, nigdy nie pracowalas, nie macie, oczywiscie, zadnego swojego kata, on nie ma normalnej pracy, tylko na czarno , przy jakichs chemikaliach, Ty leczysz sie na depresje , nie chcesz wyprowadzic sie z domu , bo rodzice (rany boskie....Twoja Mama ma 38 lat, od biedy moglaby byc moja corka :D , to wreszcie czas, gdy odchowala Ciebie i moglaby zaczac korzystac troche z zycia ) , nie chcesz wyprowadzic sie z i w tym wszystkim zdecydowalas sie na dziecko.
Faktycznie masz racje.
Dzieci powinny mieszkac z rodzicami i sluchac mamy i taty, a nie bawic sie w rodzine. Za niedojrzala na to jestes.
I nie chodzi o wiek - sama w wieku 20 lat mieszkalam z chlopakiem w wynajmowanym domu na drugim koncu Polski, z dala od rodzicow nas obojga, zyjac SWOIM zyciem i radzac sobie samodzielnie . Tez bylam w ciazy , a do najblizszego miasta po glupi chleb i ser , nie mowiac o innych zakupach, trzeba bylo jechac godzine autobusem (nie, ze tak daleko, tylko taka mial trase po wszystkich wioskach :D ) .
Pomysl tez o swojej Mamie - tak bardzo ja kochasz, a chcesz ja "uwiazac" do siebie i swojego dziecka . Ona ma 38 lat, mlodsza nie bedzie i z kazdym rokiem jej szanse na znalezienie jakiejs przyzwoitej pracy maleja . Skoro powiedzialas "A" , zachodzac w ciaze, to powiedz i "B" , biorac odpowiedzialnosc za swoje zycie. Dlaczego to Twoja mama ma , kosztem siebie, nadal byc obarczona opieka nad Toba, a potem Twoim dzieckiem ?
Przez rok bedziesz dostawala "kosiniakowe" i moze 500, bo nie masz innych dochodow. Dodaj pensje Twojego chlopaka i to , moim zdaniem sa wystarczajace pieniadze, by cos wynajac samodzielnie i zaczac zycie na wlasny rachunek . Moze rodzice , gdy beda mogli i chcieli, pomoga . Ale musza miec mozliwosc.
Chlopaka nie strofuj i nie pouczaj, bo sama nic prawie nie wiesz o zyciu. Raczej wesprzyj w szukaniu nowej pracy. Masz czas , nic nie robisz, siedzisz w domu - posiedz w internecie, wyszukaj fajne oferty, pomoz mu napisac ciekawy list motywacyjny i CV , poszperaj w necie, jak to sie robi. TO bedzie pomoc (bo zgodze sie z Toba, ze w takiej sytuacji faktycznie powinien szukac nowej pracy , ze wzgledu na warunki i swoje zdrowie ) , a nie ciosanie mu kolkow na glowie, gdy Ty "lezysz i pachniesz" . Zaangazuj sie sama w Wasze WSPOLNE zycie, daj cos od siebie, cos pozytywnego, jakis realny wklad.
Bo bardzo latwo, jak widzisz, mowic komus, jak ma postepowac.

Trudniej zrobic cos samemu ;) .
Jeszcze co do chlopaka i jego podejscia do dziecka - nawet, jesli poczatkowo bedzie myslal, ze dziecko jest tylko do zabawy i przytulania, to zycie SAMO bardzo szybko zrewiduje jego poglady :D . Moj pierwszy maz (niezyjacy juz ) tak myslal , gdy spodziewalam sie dziecka. wyobrazal sobie , ze skoro ja akurat jestem w domu i nie pracuje, bo wychowuje dziecko, to on nie musi nic przy nim robic , bo ja wystarczam :D . Ale gdy syn sie urodzil, sam, spontanicznie, z zapalem wlaczyl sie w prace zwiazane z opieka nad maluszkiem . Nie musialam naprawde go prosic i strofowac . Gdy bedziecie mieszkali razem, jest na to jakas szansa przynajmniej. Ale zapomnij o tym, gdy on bedzie "weekendowym tatusiem" , tylko dojezdzajacym. JAK ma poczuc, ze jest odpowiedzialny za to dziecko , skoro bedzie je widywal raz na tydzien i "wszystko bedzie robil nie tak" , bo skad ma wiedziec, jak, nie bedac z dzieckiem na codzien ? to sa takie "drobiazgi" do przemyslenia . Masz duzo czasu, to pomysl o tym.
 
G

gosc12

Gość
Nie wiem kochana.. ciężko trochę, bo on chyba nie zdaje sobie sprawy z tego co go/was czeka. Czyli nie mieszkacie razem z tego co napisałaś ? Wydaje mi się , że musi być cos nie tak skoro czuje się źle a do lekarza nie pójdzie. Mimo , że ma świadomość , że Ciebie nie powinien zarażać bo jesteś w ciąży a to zagraża dziecku.. porozmawiaj z nim szczerze, że jeśli chce z Tobą / Wami być to musi się ogarnąć, wziąć w garść i się zmienić. Bo inaczej z nim nie będziesz. Może to go trochę ruszy. A buzują Ci tez hormony dlatego , nie denerwuj się. Wyłącz telefon i odpoczywaj jak najwięcej. Myśl o dziecku, a on jak sobie przemyśli i zrozumie to na pewno przyjedzie i będziesz wiedziała czy warto się angażować dalej.
 

NowaNatka

Fanka BB :)
Dołączył(a)
22 Sierpień 2015
Postów
1 786
Rozwiązania
2
Olu miałam podobnie w pierwszym trymestrze, niestety uwAzam ze te awantury to wina hormonów i poprostu trzeba to przeczekać,mi tez wydawało sie przy każdej kłótni ze świat sie wali i ze nie wytrzymam z nim minuty dłużej. Ostatnio usłyszałam od męża ze wielu facetów Zdaje sobie sprawę o ciaZe dopiero jak jest już widoczna.
Poprostu starajcie sie więcej rozmawiać nie kłócić bi to szkodzi dziecku .
Twój facet musi jeszcze wiele zrozumieć i te dręczenie sie to niestety moze byc już jego cecha -mój tak ma i każda sytuacje według mnie poważna traktuje lekko myślnie. No cóż albo sie dogadacie ,albo nie .ale pamiętaj ze oprócz tych złych chwil jest także masa dobrych!wkoncu dziecko z powietrza sie nie wzielo!:)
 
Dołączył(a)
8 Marzec 2018
Postów
1
Rozwiązania
0
Droga przyszła mamo ciężko oceniać sytuacje bo tak naprawdę opisałas sytuacje " grubsza" pamiętaj ze przede wszystkim jesteś w ciąży i wszelkie stresy są niewskazane w Twoim stanie chociaż ciąża z racji burzy hormonów rządzi się swoimi prawami. Nie chce oceniać faceta ale z tego co piszesz nie jest za bardzo odpowiedzialny wiec nie dziwie Ci się ze różne możliwości rozwiązania tych konfliktów przychodzą Ci do głowy tym bardziej ze ten człowiek ma w niedługim czasie dbać i wychowywać drugiego małego człowieka. Zastanów się tylko dobrze czy czasami nie wyolbrzymiasz pewnych rzeczy nie pisze ze tak jest ale wiem z własnego doświadczenia ze kiedy ochlonelam to następnego dnia widziałam sytuacje konflikowa juz z nieco innej perspektywy i pisze Ci to jako świeżo upieczona po raz drugi mama :-)
 

NeSSi

Moderatorka
Członek załogi
Dołączył(a)
14 Maj 2009
Postów
15 312
Rozwiązania
24
Docieranie +hormony ciążowe = mieszanka wybuchowa :)
U Ciebie zdaje się jeszcze depresja prawda ?
Postaraj się troszkę wyluzować, olej wszystko ...Ty i dzieciuś ważniejsi. Jeszcze przyjdzie czas na zamartwianie się.
 

aleksandrala

Zaciekawiona BB
Dołączył(a)
5 Marzec 2018
Postów
41
Rozwiązania
0
Nie wiem kochana.. ciężko trochę, bo on chyba nie zdaje sobie sprawy z tego co go/was czeka. Czyli nie mieszkacie razem z tego co napisałaś ? Wydaje mi się , że musi być cos nie tak skoro czuje się źle a do lekarza nie pójdzie. Mimo , że ma świadomość , że Ciebie nie powinien zarażać bo jesteś w ciąży a to zagraża dziecku.. porozmawiaj z nim szczerze, że jeśli chce z Tobą / Wami być to musi się ogarnąć, wziąć w garść i się zmienić. Bo inaczej z nim nie będziesz. Może to go trochę ruszy. A buzują Ci tez hormony dlatego , nie denerwuj się. Wyłącz telefon i odpoczywaj jak najwięcej. Myśl o dziecku, a on jak sobie przemyśli i zrozumie to na pewno przyjedzie i będziesz wiedziała czy warto się angażować dalej.
Nie kochana nie mieszkamy razem.. mamy dopiero zamieszkac razem i jestem tym przerazona. Przeciez nie bede sie prosila zeby przyjechal.. a bolala go jedynie glowa, ja non stop gdzies musze lazic a ciezko znosze ciaze. Mowilam ze jest bezmyslny i zeby zaczal byc odpowiedzialny a on jedynie potrafi przytakiwac lub zaprzeczac.. mowilam zeby nie zdziwil sie jak kiedys odejde. Teraz musze sie prosic o wszystko i o wszytko doslownie walczyc a co dopiero gdybysmy zamieszkali razem. Kocham go ale nie wyobrazam sobie tego. On jest po prostu przeziebiony tzn goraczka, katar, kaszel, bole glowy i ciagle mi narzeka ze nie przyjedzie bo to go boli bo tamto a przy dziecku nie bedzie tak ze on bedzie mial wszystko gdzies bo cos go boli.. zawsze musze myslec za niego i mowic mu co ma robic jakbym byla jego matka. Nie mam juz sily. Przefiez powinien myslec w ten sposob ze przydaloby sie zmienic prace na taka z lepszymi zarobkami, ze przydaloby sie w koncu pojsc do lekarza.. ze przydaloby sie przyjechac po tych 4 dniach mi z czymkolwiek pomóc.. co mi z tego ze on przyjedzie na weekend skoro zlał wszystko teraz i wypisuje do mnie zamkast przyjechac? (Ma 2 min jazdy do mnie). Nawet ja nie wiem czy chce sie wto dalej angazowac. Meczy mnie ciagle proszenie sie o cos, ciagle klotnie i walki bo musze go ciagle uswiadamiac jak dziecko

Olu miałam podobnie w pierwszym trymestrze, niestety uwAzam ze te awantury to wina hormonów i poprostu trzeba to przeczekać,mi tez wydawało sie przy każdej kłótni ze świat sie wali i ze nie wytrzymam z nim minuty dłużej. Ostatnio usłyszałam od męża ze wielu facetów Zdaje sobie sprawę o ciaZe dopiero jak jest już widoczna.
Poprostu starajcie sie więcej rozmawiać nie kłócić bi to szkodzi dziecku .
Twój facet musi jeszcze wiele zrozumieć i te dręczenie sie to niestety moze byc już jego cecha -mój tak ma i każda sytuacje według mnie poważna traktuje lekko myślnie. No cóż albo sie dogadacie ,albo nie .ale pamiętaj ze oprócz tych złych chwil jest także masa dobrych!wkoncu dziecko z powietrza sie nie wzielo!:)
Dokladnie, moj jest tak lekkomyslny jak twoj. „Co ma byc to bedzie” „chodze juz miesiac chory i co z tego” a ja musze nianczyc jak dziecko.. :( co to za wsparcie, zwiazek skoro od 4 dni siedze sama i sama sobie radze (nie liczac rodzicow).. to on jest ojcem i to on powinien tu byc a nie usprawiedliwiac sie tym ze „mialem nie przyjezdzac poki nie pojde do lekarza to nie przyjezdzam”
 

aleksandrala

Zaciekawiona BB
Dołączył(a)
5 Marzec 2018
Postów
41
Rozwiązania
0
Docieranie +hormony ciążowe = mieszanka wybuchowa :)
U Ciebie zdaje się jeszcze depresja prawda ?
Postaraj się troszkę wyluzować, olej wszystko ...Ty i dzieciuś ważniejsi. Jeszcze przyjdzie czas na zamartwianie się.
Tak dobrze kojarzysz ze u mnie jeszcze do tego wszystkiego dochodzi deprecha. Ciezko mi olac wszystko bo boje sie ze po urodzeniu dziecka bede musiala znow wszystko tluc od nowa, walczyc o chociazby pozamiatanie podlog czy zmienienie pieluszki.. musze sie dopraszac tez zeby chociaz najmniejsze minimum o ciazy przeczytal. Mam zal bardzo za dzisiaj.. ze nie przyjedzie poki do lekarza nie pojdzie a lekarz nadal czeka.. to juz nie tyle ze dzisiaj dzien kobiet i oczekuje niewiadomo czego, wystarczyloby gdyby przyjechal a nie glupio sie usprawiedliwial
 

NeSSi

Moderatorka
Członek załogi
Dołączył(a)
14 Maj 2009
Postów
15 312
Rozwiązania
24
Poczytaj może o skutkach stresu w ciąży :) I napisz mi jeszcze raz o tych nie pozamiatanych podłogach :) Pomyśl, przemyśl czy warto tak się teraz tym przejmować. Jeszcze zdążysz go na ludzi, żartobliwie określę ''wychować'' ;) Jeśli Cię to pocieszy to mój pomimo 38 lat też unika lekarzy. W sumie faceci za staniem w kolejce z babciami na korytarzu nie przepadają :) A życzenia chociaż złożył?:)
 
Do góry