• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Odskocznia;))))

reklama
Witam kochane:-) stęskniłam się za wami:tak: przepraszam że nie było mnie tak długo, może mi w skrócie streścicie co się działo jak mnie nie było?:cool2:
Danusiu przepraszam że nie odpisałam na smsa ale nie doładowałam telefonu:sorry:
Rudzia jak się czujesz? widać już brzuszek?
Karola Anetko co u Was?

Pozdrawiam wszystkie bez wyjątków, buuuziaki:-)
 
Ostatnia edycja:
Kobietki moje drogie!!!!
Wszystkim, które o mnie pamiętały
serdecznie dziękuję za życzenia...
Było mi bardzo miło...

Jutro ...
Jutro D wziął sobie wolne,
więc pewnie nie będę tu siedziała
jak zawsze,
tylko wpadnę i wypadnę...
A tak na marginesie
to WPAŚĆ to bym mogła....
:-D:-D:-D:-D

 


Dzień Dobry,
w życiu nie nadrobię zaległości (po 5 stronkach wymiękłam).
Co u mnie.....jednym słowem "totalna beznadzieja"
Badania porobione - krew, mocz, gastroskopia, tomograf, EEG i EKG....no i właśnie ekg najlepiej nie wyszło, znaczy, że cosik z serduchem....ale badanie do powtórki za jakiś czas....Ale nie tym się przejęłam....byłam u gin-a z wynikami P......Wyniki tak jak się spodziewałam, masakra. Do zrobienia ma usg jąder, by wykluczyć żylaki powrózka....nie kwalifikujemy się na inseminację....przepisał jakieś wspomagacze...potem badanie do powtórki...Mój gin. nie potrafił mi odp. na pytanie, dlaczego 1 wyniki nasionka były w normie, a 2 taka masakra!!! Rozryczałam się u niego, a P zaciskał tylko wargi...powstrzymywał się. Tak się rozkleiłam, w życiu aż tak nie ryczałam....To dla mnie jak wyrok....Nie potrafię sobie z tym poradzić......i myślcie co chcecie, ale szukałam pomocy u znajomego księdza (chodziliśmy razem do szkoły). Siedziałam u niego z 5 godzin....nie próbował mi mówić "Módl się", czy tego typu rzeczy....po prostu mnie słuchał....słuchał i słuchał.....a ja mówiłam, płakałam, chowałam twarz....było mi wstyd, że to nas spotkało. Wiem, że to nie nasza wina....ale tak czuję...Nawet teraz jak o tym piszę, łzy same nachodzą do oczu.
W domu P najzwyczajniej w świecie się rozryczał, na dodatek nie przy mnie, siedział chyba z 2 h w toalecie....zaglądam a on siedzi skulony w wannie....i płacze. I tak popłakaliśmy sobie razem przez kilka dobrych chwil...Nie pomogło, przynajmniej mi. I się rozpisałam, nażaliłam......przepraszam, że tak smęcę....
Chyba pozostanie Nam adopcja. Coraz częściej o tym myślimy....(ale nie czuć małego serduszka pod swoim sercem???)
 
reklama
dzień dobry:-)
ja już odwiozłam moje Kochanie do pracy:-)
a teraz kawka :-)

Oj dziękuję bardzo...
Kochana jesteś!!!

cała przyjemnośc po mojej stronie :-)


boski jest :-D:-D:-D
a krany... nie wiem jak ktoś mógł na coś takiego wpasc :cool2:

Madzia
super że do nas zawitałas:))))))) !!!!!!!! :-)

Danulka
co z Tobą ??

Ewelinko
kochana... modlę sie za Was... wiem że teraz żadne słowa nie pomogą... ale pamiętaj że nie można tracic nadziei ... wiem że łatwo mi to mówic (wyjdzie że to te żylaki o których pisałaś... da się to leczyc...) nie możecie tego traktowac jeszcze jako wyroku... nie wiecie jeszcze dlaczego takie są wyniki... może to cos co da się leczyc... ja w to wierzę... i Wy też musicie... nie poddawajcie się jeszcze... jeszcze nie czas... płaczcie ile chcecie.... to pomaga... tylko bądzcie silni dla siebie... przytulam mocno i modlę się za Was...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry