reklama

Odskocznia;))))

Ewelinko kochana... modlę sie za Was... wiem że teraz żadne słowa nie pomogą... ale pamiętaj że nie można tracic nadziei ... wiem że łatwo mi to mówic (wyjdzie że to te żylaki o których pisałaś... da się to leczyc...) nie możecie tego traktowac jeszcze jako wyroku... nie wiecie jeszcze dlaczego takie są wyniki... może to cos co da się leczyc... ja w to wierzę... i Wy też musicie... nie poddawajcie się jeszcze... jeszcze nie czas... płaczcie ile chcecie.... to pomaga... tylko bądzcie silni dla siebie... przytulam mocno i modlę się za Was...


Dziękuję Anetko,
ja nie tracę nadziei, ja po prostu patrzę na to realnie....I teraz głupie co powiem, ale mam nadzieję, że to będą te żylaki, bo po ich zoperowaniu wyniki poprawiają się o 30-40%, a to bardzo dużo.
Chyba nie mogę mieć, aż takiego pecha
Pozdrawiam
 
reklama


Dzień Dobry,
w życiu nie nadrobię zaległości (po 5 stronkach wymiękłam).
Co u mnie.....jednym słowem "totalna beznadzieja"
Badania porobione - krew, mocz, gastroskopia, tomograf, EEG i EKG....no i właśnie ekg najlepiej nie wyszło, znaczy, że cosik z serduchem....ale badanie do powtórki za jakiś czas....Ale nie tym się przejęłam....byłam u gin-a z wynikami P......Wyniki tak jak się spodziewałam, masakra. Do zrobienia ma usg jąder, by wykluczyć żylaki powrózka....nie kwalifikujemy się na inseminację....przepisał jakieś wspomagacze...potem badanie do powtórki...Mój gin. nie potrafił mi odp. na pytanie, dlaczego 1 wyniki nasionka były w normie, a 2 taka masakra!!! Rozryczałam się u niego, a P zaciskał tylko wargi...powstrzymywał się. Tak się rozkleiłam, w życiu aż tak nie ryczałam....To dla mnie jak wyrok....Nie potrafię sobie z tym poradzić......i myślcie co chcecie, ale szukałam pomocy u znajomego księdza (chodziliśmy razem do szkoły). Siedziałam u niego z 5 godzin....nie próbował mi mówić "Módl się", czy tego typu rzeczy....po prostu mnie słuchał....słuchał i słuchał.....a ja mówiłam, płakałam, chowałam twarz....było mi wstyd, że to nas spotkało. Wiem, że to nie nasza wina....ale tak czuję...Nawet teraz jak o tym piszę, łzy same nachodzą do oczu.
W domu P najzwyczajniej w świecie się rozryczał, na dodatek nie przy mnie, siedział chyba z 2 h w toalecie....zaglądam a on siedzi skulony w wannie....i płacze. I tak popłakaliśmy sobie razem przez kilka dobrych chwil...Nie pomogło, przynajmniej mi. I się rozpisałam, nażaliłam......przepraszam, że tak smęcę....
Chyba pozostanie Nam adopcja. Coraz częściej o tym myślimy....(ale nie czuć małego serduszka pod swoim sercem???)

Martwiłyśmy się o ciebie
 

Dziękuję Anetko,
ja nie tracę nadziei, ja po prostu patrzę na to realnie....I teraz głupie co powiem, ale mam nadzieję, że to będą te żylaki, bo po ich zoperowaniu wyniki poprawiają się o 30-40%, a to bardzo dużo.
Chyba nie mogę mieć, aż takiego pecha
Pozdrawiam

Rybuś moja!!!
"Niech żywi nie tracą nadziei..."
Póki życia póty nadziei...
Wiem, że to może frazesy,
które w tej chwili dla Ciebie mogą nic nie znaczyć...
Bądź silna!
Wszystko będzie dobrze...
I głęboko wierzę w to,
że Najwyższy jeszcze nie raz
obdarzy was dzieckiem...

 
Rybuś moja!!!
"Niech żywi nie tracą nadziei..."
Póki życia póty nadziei...
Wiem, że to może frazesy,
które w tej chwili dla Ciebie mogą nic nie znaczyć...
Bądź silna!
Wszystko będzie dobrze...
I głęboko wierzę w to,
że Najwyższy jeszcze nie raz
obdarzy was dzieckiem...

Kochana,
ja z Najwyższym jestem "obrażona", nie wysłuchał moich próśb....Mam focha i .....

;-)
 


Dzień Dobry,
w życiu nie nadrobię zaległości (po 5 stronkach wymiękłam).
Co u mnie.....jednym słowem "totalna beznadzieja"
Badania porobione - krew, mocz, gastroskopia, tomograf, EEG i EKG....no i właśnie ekg najlepiej nie wyszło, znaczy, że cosik z serduchem....ale badanie do powtórki za jakiś czas....Ale nie tym się przejęłam....byłam u gin-a z wynikami P......Wyniki tak jak się spodziewałam, masakra. Do zrobienia ma usg jąder, by wykluczyć żylaki powrózka....nie kwalifikujemy się na inseminację....przepisał jakieś wspomagacze...potem badanie do powtórki...Mój gin. nie potrafił mi odp. na pytanie, dlaczego 1 wyniki nasionka były w normie, a 2 taka masakra!!! Rozryczałam się u niego, a P zaciskał tylko wargi...powstrzymywał się. Tak się rozkleiłam, w życiu aż tak nie ryczałam....To dla mnie jak wyrok....Nie potrafię sobie z tym poradzić......i myślcie co chcecie, ale szukałam pomocy u znajomego księdza (chodziliśmy razem do szkoły). Siedziałam u niego z 5 godzin....nie próbował mi mówić "Módl się", czy tego typu rzeczy....po prostu mnie słuchał....słuchał i słuchał.....a ja mówiłam, płakałam, chowałam twarz....było mi wstyd, że to nas spotkało. Wiem, że to nie nasza wina....ale tak czuję...Nawet teraz jak o tym piszę, łzy same nachodzą do oczu.
W domu P najzwyczajniej w świecie się rozryczał, na dodatek nie przy mnie, siedział chyba z 2 h w toalecie....zaglądam a on siedzi skulony w wannie....i płacze. I tak popłakaliśmy sobie razem przez kilka dobrych chwil...Nie pomogło, przynajmniej mi. I się rozpisałam, nażaliłam......przepraszam, że tak smęcę....
Chyba pozostanie Nam adopcja. Coraz częściej o tym myślimy....(ale nie czuć małego serduszka pod swoim sercem???)
Kochana żadne zło nie trwa wiecznie... w końcu musi się wszystko odkręcić i zacząć dobrze układać a za ten ból który przeżywacie na pewno los Wam wynagrodzi z nawiązką ;-):tak: JA wierzę w Was i w to, że wszystko w końcu zejdzie na właściwy tor i będziecie szczęśliwi :)
dzień dobry:-)
ja już odwiozłam moje Kochanie do pracy:-)
a teraz kawka :-)
.
Dzień dobry :-)
Martwiłyśmy się o ciebie
Dzień dobry :-)

Zaraz padne z głodu :eek: a nie moge wyjść z domu bo Rodzice gdzieś wyszli a ja za nic nie mogę znaleźć swoich kluczy :wściekła/y:
 
Kochana żadne zło nie trwa wiecznie... w końcu musi się wszystko odkręcić i zacząć dobrze układać a za ten ból który przeżywacie na pewno los Wam wynagrodzi z nawiązką ;-):tak: JA wierzę w Was i w to, że wszystko w końcu zejdzie na właściwy tor i będziecie szczęśliwi :)

Dzień dobry :-)

Dzień dobry :-)

Zaraz padne z głodu :eek: a nie moge wyjść z domu bo Rodzice gdzieś wyszli a ja za nic nie mogę znaleźć swoich kluczy :wściekła/y:
[URL=http://www.fotoo.pl/hosting-zdjec/2009-10/ea61ebb2/12513_niebieska róża-dziękuję.jpg.html]
ea61ebb2.jpg
[/URL]
Dzięki......
 
No ale piszcie co u Was chociaż w skrócie, bo nie nadrobiłam Waszej produkcji....
Mam nadzieję, że wszystko ok?
U mnie bez zmian :-) Wzięłam się za zakupy i się wściekam wciąż, że wszystko takie drogie :-p W ogóle strasznie nerwowa jestem ostatnio i chyba wszystko mnie wkurza :-p Ale daje rade żyje z dnia na dzień nie mogąc doczekać się dnia kiedy Ł wróci :-(
 
reklama
U mnie bez zmian :-) Wzięłam się za zakupy i się wściekam wciąż, że wszystko takie drogie :-p W ogóle strasznie nerwowa jestem ostatnio i chyba wszystko mnie wkurza :-p Ale daje rade żyje z dnia na dzień nie mogąc doczekać się dnia kiedy Ł wróci :-(
Czekaj cierpliwie, z Nami szybiutko czas Ci zleci;-)
A że nerwusek jesteś, to przecież wybaczalne w Twoim stanie:tak:
A pamietasz mój zakup bluzeczki o "dużym" rozmiarze?? Aktualnie jest za duża.....tak zjechałam z wagi przez to wszystko....chyba z 10 kg:zawstydzona/y:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry