Dzień Dobry...
Życzę milutkiego dnia...u mnie dziś pracowity dzionek się zapowiada, ale będę zaglądać, więc się nie cieszcie

Kwitów od cholerci i ciut...ciut...stary mnie nie oszczędza

ledwo wyrabiam, ale przynajmniej potrafi docenić...dostaliśmy premię...fiu...

można poszaleć...ku mojemu zaskoczeniu wczoraj nie dzwonił ni razu...coraz lepiej

za to przysłał stażystę, by mnie poinformował, że w piątek mam być w biurze, bo kontrola się szykuje

, więc stres już mam...
Popołudniu na imprezkę do Tatusiów

Spotykamy się u Mojej Mamy, Teście również będą, bo nie wyobrażam sobie tak latać na dwa domy, więc 2 pieczenie na jednym ogniu załatwimy

Się będzie działo, bo mój ojciec jak z teściem się dorwą to normalnie koniec świata Panie Popiołek




Prezenty kupione, więc z głowy, oczywiście 2 takie same, tylko kolorki inne

(żeby nie było).
A poza tym to...dzwoniłam wstępnie, by umówić się na badanie drożności, ale okazuje się, że moja ginka idzie na urlop

, więc póki co odwleka się wszystko w czasie...ech...może i dobrze, mam czas, by się pozytywnie nastawić do "zabiegu".
Rozpisałam się....wiem...gaduła ze mnie...
Buziam Was serdecznie :*
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.....
Powiem Was coś dziewuszki...
Mianowicie...wczoraj...siedzimy w ogrodzie ze znajomymi, aż tu nagle nad moją i P głową lecą trzy przecudowne bociany

, jeden wylądował na naszej łące...każdy oczywiście zachwycony, jaki to on wielki...piękny...umięśniony, a ja tylko na P i bez słów utonęłam w jego objęciach...rozumiał mnie bez zbędnych słów....łezka mi sie w oku zakręciła...przyjaciele wiedzieli o co chodzi i śmieli się, że my tu nic nic, ale jak weźmiemy się do roboty to od razu trojaczki będą (bo 3 boćki)



I wiecie co? Chcę wierzyć, że to był znak...