kwiatuszku ciesze sie,ze z mala wszystko dobrze.co do paciorkowca to dobrze,ze juz go nie ma.a to czy wroci to nie wiadomo.narazie sie tym nie zamartwiaj.
a ja mam ostatnio humor do bani,wciaz zle sie czuje,boli mnie glowa,albo kreci mi sie w glowie,jestem wciaz strasznie zmeczona,nawet jak pospie w nocy,bo mala budzi sie tylko raz na jedzenie ok 24ej,w dzien tez uda mi sie zdrzemnac to i tak zle sie czuje.wlosy wypadaja mi garsciami,wszedzie ich pelno.musze chyba wybrac sie do lekarza...
z innych nowinek u mnie to tak,ze od 10go stycznia bedziemy mieszkac juz w innym mieszkaniu najprawdopodobniej.sasiadka o ktorej kiedys wam pisalam,ze mieszka za sciana i glosno sie zachowuje przegiela pale...przed wczoraj po 21ej znowu zaczela głosni rozmawiac przez tel,bluznic jak to ma w zwyczaju itd.nie dosc,ze kilka minut wczesniej udalo nam sie uspic mala to oczywiscie w momencie sie obudzila jak ja uslyszala.poszlam wiec do niej i grzecznie pogadalam jak czlowiek z czlowiekiem itd...powedziala,ze przeprasza,ze nie zdawala sobie sprawy z tego ze tak slychac wszystko itd.powiedziala,ze wieczorami bedzie szla do innego pokoju rozmawiac zeby nie budzic nam ali.nastepnego wieczora slyszymy jak rozmawia przez tel za sciana,ze cale zycie harowala na mieszkanie i,ze nie bedzie jej nikt zwracal uwagi i takie tam...rozmawialam z nasza dziewczyna od ktorej wynajmujemy,uprzedzilam,ze napewno sasiadka bedzie chciala z nia porozmawiac.zmartwila sie,bo nie chce zebysmy sie wyprowadzali,ale z drugiej strony nie moze tam tej opierdzielic,bo to mieszkanie nie jest jej wlasnoscia tylko spoldzielcze,a sasiadka moglaby ja podpierdzielic ze wynajmuje...generalnie dzis maz w pracy dowiedzial sie,ze pewien chlopaszek ma na wynajecie mieszkanie wiec w sobote jedziemy obejrzec.
a oto moja pyzunia:
