czarna Bardzo dziękuję za pamięć. Aco z tymi węzłami to dalej tak jednoznacznie nie wiemy. Pojechaliśmy do tego onkologa i zanim weszliśmy do gabinetu to pielęgniarka poprosiła całą dokumentacje medyczną, po 15 min przyszła do nas i poprosiła do pani doktor, która to zbadała ręcznie młodego i orzekła, że nic mu nie jest to pewnie po licznych anginach, stwierdziłam , że nie ma z kim dyskutować, bo miał tylko jedną jedną i to bardzo dawno. Szkoda tylko 4 wyrwanych zębów. Wieczorem mieliśmy wizyte i u endokrynologa, która też jest pediatrą i jej pokazałam to usg, ona stwierdziała tak jak pediatra, że te pakiety są za duże i musi go zobaczyć onkolog i zrobić usg z przepływami. Ja jej opowiedziałam o wizycie u onkologa na co ona stwierdziła, że musimy to usg zrobić prywatnie i do tego wymazł z gardła, ale jak go zaczęła badać to okazalo się, że głęboko w gardle ma żywą rane,( a gardło go nie bolało), więc przeleczyła go silnym antybiotykiem, i liczyliśmy my i ona, że przy tym te wezły się zmniejszą, niestety nie. Na wymazie wyszedł paciorkowiec, którego aktualnie leczymy, usg z przepływami nie wykazało zmian onkologicznych. Jeżeli na ponownym wymazie paciorkowiec zginie to zrobimy jeszcze badanie w kierunku mononukleozy. Także ulżyło nam, że to nie nowotwór, tylko dalej nie wiemy od czego.