Borys ma tak coraz częściej, że niby już zjadł i powinien drzemać, a tu czuwanie (często z płaczem, jak nic nie robimy). Czasem tak go wkładamy i wykładamy z łóżeczka przez 2 godziny (ręce opadaja jak to się dzieje w nocy

).
Robimy podobnie jak Magdaleona: najpierw cycuś, potem szum do ucha i głaskanie, czasem odkurzacz (ale to w dzień

), uciekamy na spacer, wkładamy do nosidełka i mały siedzi z nami (to jak jemy), a czasem już czas na pieluchę, czasem pomaga położenie na brzuszku, a czasem nic nie pomaga tylko cycuś (mimo, że nie je i mało to wychowawcze). Wczoraj wieczorem tak nas już wymęczył, że zasnął w łóżku z nami (tzn. ja zasnęłam i nie przełożyłam go do łóżeczka). Na szczeście około pierwszej przełożyłam go do siebie i spał jeszcze do 3.30.
Napiszcie też dziewczyny co robicie gdy mały wypluwa cycusia, z którego już tak mocno mleko nie leci jak na początku karmienia, a potem jest już taki zdenerwowany (macha nóżkami i rączkami), że ciężko mu złapać miękkiego cycusia.