HEJ!
Dermatolog za bardzo tu nie pomoże, bo to nie jest choroba skóry jako taka, a wirus, który wychodzi właśnie w ten sposób. Jak dopiero czujesz objawy zbliżającej się opryszczki, tj. mrowienie, swędzenie, szczypanie i zaczerwienienie skóry to smaruj od razu Zaviraxem. Są inne maści, tańsze, ale najlepszy Zovirax. Czasem gdy opryszczka jest "słaba", w ten sposób nie dopuścisz do jej wyskoczenia na ustach. Ale jak to jakaś choroba, przeziebienie, zmęczenie itp., to po jakimś czasie może wyskoczyć znowu. Na powstałe pęchcerzyki dobre są plastry na opryszczkę Compeere (chyba tak to się pisze) Nie dość, że leczą, to jeszcze zapobiegają pękaniu, chronią skórę przed czynnikami zewnętrznymi.
Jak już raz miałaś opryszczkę, to masz ją w sobie do końca życia. Normalnie będzie w stadium uśpionym, a uaktywiać się może przy przeziębieniach, osłabieniach organizmu, przegrzaniu np. nadmierne opalanie, jak róznież w ochłodzeniu, w okresie spadku odporności. Takie to cholerstwo, że wytępić do końca się nie da.
Łączę się w bólu. Też mnie to raz na jakiś czas męczy.