Lolcia, ja mam gruszke z Tommy'ego, ale to straszna lipa. Lepiej mi sie sprawdzaly te ordynarne pomaranczowe gruszki 20 lat temu i gdybym na tak atrafila, to bym nabyla w ciemno. Na szczescie maly malo smarka. Co do niani, to mamy 2 - jedna dostalismy od znajomych i lezy odlogiem, ale sprawdzilismy i fajnie dziala (z "fiszerszajsa), druga kupilismy za pare funtow na car boocie i jest super - to niania z podgladem. Monitorek, kamerka i mikrofonik, polaczone kablem (sa juz i bezprzewodowe z tego co wiem), wiec siedzac w salonie moge nie tylko slyszec ale i widziec co maly wyprawia. Bylo to szczegolnie wazne kiedy Karol byl maly i obawialam sie ze koty moga go odwiedzac w lozeczku nie zachowujac sie dosc delikatnie. Dodatkowo funkcja "talk" pozwala mi odezwac sie do dziecka nim do niego dojde. Fajna rzecz. Kiedys myslalam o monitorze oddechu, ale czytalam ze potrafia swirowac, wiec dalam sobie spokoj.