kłaczek
Fanka BB :)
Wiecie co? Wracalam po kazdej ciazy do palenia. Jak dzis na to patrze, to jawi mi sie szczytem glupoty i nonsensu bo skoro nie palilam po tyle czasu (ciaza + karmienie) to powrot byl niemal uczeniem sie od nowa, a jednak. 3 lata temu rzucilam palenie po prostu z dnia na dzien, bez "zewnetrznej motywacji", po prostu powiedzialam sobie ze nie bedzie mna jakies g... rzadzilo i udalo sie. Przestalam palic w zimie, jeszcze latem jadac na zloty motocyklowe kupowalam sobie paczke fajek na weekend i czasem ja wypalilam z kumplami przy piwku, czasem czesc fajek wracala do domu i znow nie palilam. Lato minelo, resztki weekendowego palenia znalazlam nastepnego lata w kieszeni "skory", ale juz zupelnie nie mialam ochoty na papierosy i dzis jestem czysta. Mysle, ze wracalam do papierosow po ciazach, bo tak naprawde ja ich nie rzucilam przed ciaza - psychicznie "odstawilam zeby nie truc dziecka", ale ten "romans" trwal i dopiero nastawienie ze rzucam, ze nie chce i ze mam tego g.. dosc dalo mi wlasciwy kurs.

