Wiecie co, zafilozofuję teraz i powiem, że z marzeniami to jest tak, że czasem lepiej zeby nimi pozostały, bo w realu możemy się nimi rozczarować. Ja zawsze marzyłam o BMW. Jakos podobaja mi sie te samochody. I teraz mam wypasa ( co prawda nie mój, a służbowy z mojej byłej pracy i wciaż mogę z niego korzystać ). Nówka z salonu, w skórach, kombi, BMW 5, trzylitrowy silnik, automat i w ogóle super. I jestem rozczarowana, a rozczarowują mnie drobiazgi np. ohydne lusterka boczne, brak schowka na okulary i takie tam. To znaczy, że gdynym miała tyle kasy nie kupilabym tej bryczki, bo nie jest idealna jak w moim marzeniu.