Ja dziewczyny piszę żeby się z wami pożegnać i mam prośbę aby nie pisać do mnie na PW w sprawie listy październikówek. Dla mnie jest trudno nawet wejść na ten wątek a co dopiero nadal prowadzić liste.
Ja jestem w szpitalu i juz po dzisiejszej załamce mąż przywiózł mi laptopa. Od środy rano jestem na tabletkach wywołujących poronienie, ale szyjka trzyma mocno i nie chce puścić. Codziennie mam skurcze które nie chcą się rozkręcić. Zdecydowałam sie żeby to przejść natutalnie a nie żeby mi zrobiono na chamca zabieg. Dzięki temu powinnam szybciej do siebie dojść i szybciej móc sie starać.
Dobija mnie to że jest taka ładna pogoda, chciałabym pójść z dzieckiem na spacer a jestem przykuta do łóżka. Wczoraj byłam na troche nielegalnej przepustce to chociaz pobawiłam sie z synkiem bo bardzo tęsknił.
Jestem w sali dwuosobowej ze starsza babcią po zabiegu. Niestety na korytarzu pełno ciążarnych z wielkimi brzuchami które narzekają że muszą być w szpitalu...doprowadza mnie to do szewskiej pasji bo przynajmniej one mają dla kogo to robić, a ja mam świadomośc że w moich brzuchu są martwe dzieci.
Wczoraj podjechałam na szybko na cmentarz żeby wybrac dobre miejsce. Czekam juz tylko aż sie to skończy.
Zapominajka - nie pisze bo wiem że NIC cie nie pocieszy i wirtualnie przytulam